wtorek, 27 czerwca 2017

Na Złą Ziemię, czyżby to była najlepsza książka tego lata? | Wrota obelisków, N.K. Jemisin

Cześć Żwirki!
Dziś naprawdę nie chcę przedłużać w tym wstępie. ja już chcę przejść do książki. Do tego cholernego cuda. Do  Wrót obelisków, czyli kontynuacji Piątej pory roku N.K. Jemisin (recenzja pierwszego tomu). Tak więc… pozwólcie, że się pozachwycam :D

niedziela, 25 czerwca 2017

Jak spartaczyć dobrą historię jednym wątkiem? | Szklany tron, Sarah J. Maas

 Czołem Szprotki!
Pam-pa-ram-paaaaam! Zrobiłam to! Serio. Sama nadal nie do końca w to wierzę, ale jest to niezaprzeczalne, sprawdzone i potwierdzone. PRZECZYTAŁAM Szklany tron Sarah J Maas! I to właśnie o nim dzisiaj będzie. I będzie… ciekawie, tego możecie być pewni.

sobota, 17 czerwca 2017

Urodziny Q! Tego jeszcze nie wiecie ;)

Czołem Płotki!
I nadszedł ten dzień. Koniec beztroski. koniec imprez. Pora spoważnieć. Rachunki, podatki, kolejki  u lekarza, w krzyżu strzyka, kolana deszcz czują, włosy siwieją... nie no, co ja pieprze? Toć dziewiętnaste urodziny to nie koniec świata, czyż nie? Śmiem wręcz powiedzieć, ze to dopiero początek! I tak się składa, ze dziewiętnaście lat, dokładnie siedemnastego czerwca, na świat przyszedł mały berbeć. Berbecia nazwano Ulą, i tak sonie rósł i rósł, a teraz już nie berbeć, a kawał baby (no dobra, z tym kawałem to ciut przesadziłam xD) przyszedł do Was z postem wyjątkowo nie-książkowym. Tak sobie myślę, że zaglądacie tu już od blisko roku, a wiecie o mnie… cóż, mało co wiecie. Postanowiłam, ze pora to zmienić, a dziś jest ku temu idealna okazja. Pozwólcie więc, że powiem wam o sobie co nieco. Nie bójcie się, postaram się, aby nie było nudno ;)

czwartek, 15 czerwca 2017

Pisane inaczej - Nie taka blogsfera straszna, jak ją malują.

Cześć Okruszki!
Dziś nie będzie recenzji. Dziś będzie… chyba troszkę nietypowo, ale mam nadzieję, że ciekawie. Co powiecie na to, abyście razem ze mną przeżyli jeden wieczór blogera? Trochę ponarzekam, to na pewno, chociaż mam nadzieję, że wyjdzie to smacznie. Sprawdźcie sami!

wtorek, 13 czerwca 2017

Tam, gdzie spotykają się wschód z zachodem | Buntowniczka z pustyni Alwyn Hamilton

Czołem Żwirki!
…i Muchomorki? Nie, Muchomorki już chyba były, a jeśli nie, to będą na jesieni :D Dziś mi humor dopisuje, więc pędzę do Was dzielić się dobrem. Cholernym dobrem.  Nie przedłużając  - zapraszam Was do poczytania cóż to mam do powiedzenia (napisania?) o Buntowniczce z pustyni Alwyn Hamilton.

sobota, 10 czerwca 2017

Pająk zabity, kanapka zjedzona, pora na seks! | Debiutant, SJ Hooks

Cześć Jabłuszka!
Totalnie nie wierzę, że to recenzuję. SERIO. W dodatku nie wierzę w to, co mam zamiar zaraz napisać kierując się bazgrołami z karteczki „na uwagi”. SERIO SERIO. Moi drodzy, dziś na blogu zagości po raz pierwszy erotyk. Nadal nie wierzę xD. Pozwólcie na to, że skrobnę słów kilka o Debiutancie SJ Hooks ;).

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Stosiki, anegdotki i cyferki, czyli PODSUMOWANIE WIOSNY 2017 ;)

Czołem Kaczuchy!
Ostatnio podsumowanie pojawiło się w czwarty dzień miesiąca, a wiec tym razem będzie w piąty :’)
Właściwie nie wiem, czym mogłabym jeszcze zabłysnąć we wstępie, więc może przejdziemy dalej?

środa, 31 maja 2017

Karty rozdano. Grało się... |Miasto szulerów. Wszyscy patrzyli, nikt nie widział, Tomasz Marchewka

Czołem Asy!
O cie panie, końcówka maja to istna katorga, serio. Ale, ale! Dzisiaj mam dla was cenną informację o książce, która skutecznie ratowała moją psychikę w minionym tygodniu. W prawdzie napytałam sobie troszkę biedy przekładając ją raz, albo dwa raz ponad naukę… ale było warto :P. Moi Drodzy pozwólcie, ze opowiem wam pokrótce (a może ciut dłużej) o debiucie Tomasza Marchewki pod tytułem Miasto szulerów. Wszyscy patrzyli, nikt nie widział.

poniedziałek, 22 maja 2017

Brutalnie. Okrutnie. Bez miłościów. | Mapa Kości, Francesca Haig

Czołem Płomyczki!
Ale się pięknie zrobiło na dworze! Nareszcie <3 Przyznaję się bez bicia, troszkę mi to słoneczko do głowy uderzyło, stąd ta cisza na blogu. Ale już pierwszy zachwyt osłabł, więc wracam. I oto nie z byle czym, bo wracam z książką, która obaliła mit drugiego tomu i podbiła moje serducho. Jeśli macie chwilkę, to zapraszam was do dalszego czytania. A o czym? Moi Drodzy, poznajcie Mapę kości Francesci Haig!

sobota, 13 maja 2017

Warszawskie Targi Książki - Kto? Kiedy? Po co? | Szczypta informacji ;)

Cześć Krokusy!
Dziś wpadam do was szybciorem i raczej nie będę się rozgadywać , bo przemówią inni. Właściwie jestem jedynie swego rodzaju pośrednikiem, takim jak gdyby sznureczkiem, pomiędzy dwoma puszkami (wiecie, takimi czaderskimi puszkami do rozmawiania :D Swoją drogą – to serio działa? Sprawdzaliście kiedyś? XD). Wpadłam tutaj, aby powiedzieć wam to i owo o imprezie, która zbliża się wielkimi krokami, o której każdy bibliofil wie, chociaż nie każdy się na nią wybiera. Ja niestety nie dam rady stawić się na miejscu w tych dniach, jednak jeśli ktoś z was wybiera się na ów wydarzenie (a mówimy oczywiście o Warszawskich Targach  Książki), to gorąco zachęcam się z tym, co… co zaraz napiszę ;).

środa, 10 maja 2017

PREMIEROWO! Recenzja dziwnie (nie)pozytywna || Wiatrodziej, Susan Dennard

Czołem Kleksy!
Ta recenzja miała tu być tydzień temu. Serio. Czemu nie była? Bo niespodziewanie Wiatrodziej autorstwa Susan Dennard, o którym zaraz wam opowiem mnie pokonał. Zupełnie nie tego się spodziewałam, zwłaszcza, że pierwszy tom cyklu odebrałam zupełnie inaczej. Tutaj podsuwam wam recenzję Prawdodziejki [KLIK], a tymczasem pozwólcie, że przejdę do Wiatrodzieja ;).

poniedziałek, 1 maja 2017

Historie to najbardziej dzikie ze wszystkich stworzeń. | Siedem minut po północy - Patrick Ness, Siobhan Dowd

Cześć Potworki!
Oh, jak ja czekałam na tę książkę. Nie, nie chodzi o to, że przedłużała się data premiery. Nic z tych rzeczy. Po prostu wygrałam ją w grudniu w konkursie wydawnictwa… a dotarła do mnie po milionie zapytań jakoś w marcu. No i nareszcie znalazłam na nią czas. Moi drodzy, pozwólcie, że opowiem Wam o Siedmiu minutach po północy autorstwa Patricka Nessa, na podstawie pomysłu Siobhan Dowd.

środa, 26 kwietnia 2017

*zbieram szczękę z dywanu* | Co kryją jej oczy Sarah Pinborough

Czołem Smoczyska!
Co tam u was słychać? U mnie się jakoś nijako zrobiło. Z utęsknieniem czekam na długi weekend. Wy też? A dziś przychodzę dla was z książką, która mnie rozłożyła na łopatki. Dalej nie jestem pewna, czy wyzbierałam wszystkie zęby z dywanu. Serio, szczena mi opadła. O czym będę mówić? Moi Drodzy, chcę Wam opowiedzieć o thrillerze Sarah PinboroughCo kryją jej oczy.

POKRÓTCE O WSZYSTKIM ;)
Boję się pisania tegoż opisu. Ale spokojnie, obędzie się bez najdrobniejszych spoilerów – już ja się o to postaram ;).
Adel i David przeprowadzają się do Londynu. Pragną zacząć od nowa, odbudować ich związek, który dla kogoś z zewnątrz mógłby wydawać się idealnym, wzorowym. Ale czy na pewno? Czemu więc David zdradza żonę ze swoją sekretarką – Louise? I dlaczego Adel ukrywa przyjaźń z tą samą kobietą przed swoim mężem? Co tak naprawdę łączy tych dwoje? Jakie tajemnice skrywają się w mroku przeszłości? Ile jest w stanie zrobić człowiek w imię miłości? I jaką rolę w tej historii odegra Louise? Och, pytania mnożą się z strony na stronę, a odpowiedzi… odpowiedzi znajdziecie na samym końcu tej historii!

czwartek, 20 kwietnia 2017

Zbiór boskich historii || Mitologia nordycka, Neil Gaiman

Cześć Kaczorki!
Oj, sobie napytałam biedy. Nie mam bladego pojęcia jak się za tę opinię zabrać. Serio. Przemyśleń mi nie brak, spostrzeżeń też… ale jakieś one takie mało recenzenckie XD No nic, jakoś to będzie. Panie i Panowie, mam zaszczyt opowiedzieć wam co nieco o Mitologii nordyckiej Neila Gaimana.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Chyba się zakochałam. "Ogniste oczyszczenie" Francesca Haig

Cześć Zajączki!
Niby przerwa świąteczna powinna być świetną okazją do pisania/czytania/blogowania… a u mnie jak zwykle jest na odwrót :D Nijak nie mam głowy do skakania z bloga na bloga, skrobania postów... no dobra, czytanie względnie mi idzie i to na dwa fronty, ale mimo wszystko mogłoby być lepiej. No ale, jak to się mówi: jak się nie ma co się lubi, to się kradnie lubi co się ma! A ja mam dla was książkę, po której nie spodziewałam się zbyt wiele... a dostałam wszystko, czego akurat potrzebowało me czytelnicze serduszko.

Zacznijmy od tego, że nie mam pojęcia cóż mną kierowało, kiedy kupowałam tę książkę. Chyba nawet nie było jej na mojej liście chciejek. Do tego ta okładka mnie denerwuje, bo są na niej nawet nie jedna, a dwie mordy,  w tym jedna niesamowicie przypomina buźkę aktora grającego w ekranizacji Intruza… No więc nie wiedzieć czemu jakiś czas temu kupując prezent dla Marcina dorzuciłam do koszyka Ogniste oczyszczenie. Szpulnęłam je na półkę i omijałam szerokim łukiem, tym bardziej, iż na LC ma ono niespełna siedem gwiazdek, co nie sugerowało, że historia ta okaże się… takim cudeńkiem!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nasze nie gryzie! O polskiej literaturze.. od innej strony ;)

Cześć Sufleciki!
Tak się jakoś podziało, że właśnie powinnam być na matematyce, ale nie dotarłam… więc mogę skrobnąć dla was tegoż posta. Posta, który nie będzie recenzją – tak jak obiecywałam, powracam do pisania moich wywodów od czapy,  z którymi możecie się zgadzać, możecie się nie zgadzać, a napisać i tak je napiszę – bo  mogę :D. O czym dziś będzie? O nas. O Polakach i o tym, jak podchodzimy do rodzimej literatury.

sobota, 8 kwietnia 2017

Zaskoczono mnie! Diabolika S.J. Kincaid

Cześć Motylki!
Właściwie miałam jeszcze odczekać z pisaniem tej recenzji… ale nie wytrzymiem! Może za tydzień lub dwa mój zachwyt przygaśnie, jednak na chwilę obecną… cóż, przygotujcie się na fale zachwytu Diaboliką S.J. Kincaid ;).

wtorek, 4 kwietnia 2017

Czy książka musi uczyć?

Cześć Bratki!
W sumie miało być „krokusy”, ale mam wrażenie, że już kiedyś byliście krokusami. Szkoda, bo mi za oknem takie śliczne wyrosły jakoś niedawno. Wiosna ludzie, wiosna!  Mam nadzieję, że wybaczycie mi ciszę, jaka tu ostatnio zapanowała. Miałam jakiś kryzys blogowy, zero weny, zero inicjatywy… ale wzięłam oddech, pomyślałam, poczytałam i wracam! Tęskniliście? :P

niedziela, 26 marca 2017

Nie zdołasz powstrzymać śmiechu! Siła niższa, Marta Kisiel

Cholera! Jak wy robicie zdjęcia świeczek płonących, że widać płomyk a nie takie "lumos!"? XD 
Hej Bamboszki!
Dziś oszczędzę wam cytatowej recenzji, chociaż na myśl o wybraniu i poharataniu cytatów z tej książki tak, aby zmieściły się na grafice serce mi się kraja, a czoło rosi pot (Dwadzieścia cztery cytaty! I wybierz tu człowieku cztery!). Jeżeli nie czytaliście jeszcze recenzji Dożywocia, to odsyłam was TUTAJ, natomiast teraz… Panie i Panowie, pozwólcie, że powiem wam co nieco o Sile niższej, autorstwa genialnej Marty Kisiel

środa, 22 marca 2017

Upośledzone Star Wars, czyli Gwiezdny wojownik Katarzyny Bereniki Miszczuk

Cześć Krewetki!
Cholera, zwlekałam z napisaniem tej recenzji już chyba tydzień… no, może nie cały. Ale jak zwykle recenzję pisze maksymalnie dzień czy dwa dni po przeczytaniu książki, tak tutaj uznałam, że to najgorsze, co mogłabym zrobić. Wyszedłby z tego jeden wielki bluzg i hejt. Serio. Pozwoliłam więc ułożyć się myślom w głowie i… i teraz piszę dla Was recenzję książki Katarzyny Bereniki Miszczuk pt. Gwiezdny wojownik. Działko, szlafrok i księżniczka.

niedziela, 19 marca 2017

Apsik, Alleluja! Dożywocie Marta Kisiel

Czołem Żuczki!
Szczerze? Mam ochotę znów zrobić cytatową recenzję. Serio. Czemu? Cóż, patrzę teraz na książkę o której zaraz się (mniej lub bardziej) rozpiszę i razi mnie w oczy dwadzieścia jaskrawych karteczek, a każda skrywa jakiś fenomenalny cytat. I teraz sama nie wiem… W każdym razie dziś chcę wam opowiedzieć o Dożywociu autorstwa Marty Kisiel!

czwartek, 16 marca 2017

Nerwica, torsje i takie tam - czyli o emocjach towarzyszącym Dworowi mgieł i furii

Pojęcia nie miałam jak ugryźć "mgły i furie"... i tak powstało to coś powyżej xD
Cześć Krakersy!
Z góry przepraszam za to, co za moment stworzę. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak ugryźć tę recenzję. Zwlekam z napisaniem jej już… trzy dni? Albo cztery :’). Dla mnie to niecodzienne, zwykle piszę tuż po przeczytaniu książki, maksymalnie następnego dnia, ale w tym przypadku… musiałam uspokoić serducho. Chwała niebiosom za notatki! Panie i panowie, czytacze i czytaczki, pozwólcie, że skrobnę słów kilka o Dworze mgieł i furii autorstwa Sahry J. Maas.
                                          

środa, 8 marca 2017

Osiem Wspaniałych według Q. ;)

Czołem Gwiazdki!
Wiosna! Wiosna ludzie! Czujecie to? Ja czuję <3. Dziś nie będzie recenzji. Dziś Moi Drodzy świętujemy Dzień Kobiet. Zakładam, że kwiatki/książki/słodkości/inne cudowności zapewnił Wam już ktoś inny (a jeżeli czytają to przedstawiciele płci brzydszej, aczkolwiek w żadnym wypadku nie brzydkiej, to że byliście tymi, którzy ów drobiazgi zapewniali komuś ;)). Ja więc postanowiłam z tej okazji postawić laurkę książkowym kobietom, które urzekły mnie swoim hartem dycha, odwagą, siłą czy… a z resztą, sami zobaczycie ;). Jako że dziś 8 marca, to i osiem książek wybrałam, przy czym zaznaczam, że kolejność jest przypadkowa – nie byłam w stanie wybrać ulubionej ;).

sobota, 4 marca 2017

Podsumowanie zimy! ;)


Hej Arbuziki!

Kurde, pierwszy raz podsumowanie pojawi się nie w pierwszy dzień miesiąca. Ale chyba mi to wybaczycie... prawda? To wszystko przez to, że luty jest wybrakowany i ma za mało dni :'). Nie będę przedłużać - zapraszam Was na podsumowanie minionej zimy! 


środa, 1 marca 2017

Jaką cenę płaci się za igranie z dżinami? Zakazane życzenie

Czołem Raczki!
Matko i córko, co to był za tydzień! Egzamin na egzaminie, a do tego kazano mi wymyślić sposób na „sprzedanie czegoś nie do sprzedania” (Żałujcie, że tego nie widzieliście. Opchnęłam facetowi od angielskiego bałwana w płynie i to mówiąc w obcy języku! To było piękne xD). Tym sposobem na czytanie czasu miałam niewiele, więc książkę, o której zaraz Wam opowiem czytałam dość mocno na raty, czego trochę żałuję. Wolałabym móc zakopać się w kocach i pochłonąć ją duszkiem…  ale nie płaczmy nad rozlanym mlekiem, tak też było… no właśnie – jak? Pozwólcie, że opowiem wam o dzisiejszej premierze, czyli Zakazanym życzeniu Jessici Khoury… i że zrobię to w nietypowy sposób ;)

wtorek, 28 lutego 2017

Seks, gangi, strzelaniny i inne romantyczne bajery, czyli Chłopak, który chciał zacząć od nowa

Cześć Zygzaki!
Nie krzyczcie, nie bijcie, wiem, że ostatnio milczę. Mam jakiś zastój, odpoczynek od Internetów, czy nie wiem jak to nazwać. Końcówka lutego okazała się fatalnym okresem. Oby marzec był lepszy! Dziś mam dla was recenzję książki lekkiej, przyjemnej i… zaraz, co ja robię? Na zachwyty  i nie-zachwyty  jeszcze przyjdzie pora! Kochani, dzisiaj opowiem Wam o Chłopaku, który chciał zacząć od nowa Kirsty Moseley ;).

TEN Z OKŁADKI CIUTKĘ ŁŻE xD
Ellie właśnie zerwała ze swoim chłopakiem. Chce pożyć życiem singielki, ale jej plany psuje Jamie. Chłopak przed paroma dniami wyszedł z poprawczaka. Chce zacząć życie od nowa, zerwać z przestępczym światkiem. Z dnia na dzień oboje zakochują się w sobie coraz bardziej. Planują wspólne życie, wielką podróż… i wtedy przeszłość upomina się o Jamie’go. Jak skończ się ich wspólna historia? Czy znajdziecie tutaj happy end? Jakie sekrety skrywa chłopak Ellie? Czy przeszłość wypuści Jaimie’go ze swoich szponów? Odpowiedzi znaleźć możecie wyłącznie w książce ;)

MÓJ PIERWSZY RAZ
Wcześniej nie miałam styczności z twórczością Kirsty Moseley. W prawdzie mam na półce innego „chłopaka” jej pióra, ale grzecznie czeka sobie na marzec, zgodnie z moimi postanowieniami na ten rok (także wkrótce spodziewajcie się recenzji ;)). Ne wiedziałam więc na co się piszę, biorąc do recenzji tę książkę. Liczyłam na coś lekkiego, coś z serduszkami, słodkościami… coś, co nie będzie zbytnio wymagające. Od razu zaznaczę – możliwe, że zawyżam ocenę tej książki. Nie wiem, czy widzieliście moją poprzednią reckę. Jeśli tak, to wiecie, że trafiłam na prawdziwy gniot. Jeżeli nie… to właśnie wam wyjawiłam, iż przed Chłopakiem miałam nieprzyjemność zasypiać przy lekturze. Tak więc podejrzewam, że moje wymagania i zmysły zostały tak wygłodzone, że zadowoliłyby się namiastką akcji i emocji. Ale spokojnie, starałam się myśleć trzeźwo czytając tę powieść. I muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Moseley zaliczam do udanych ;).

NIBY JUŻ BYŁO, A NADAL BYŁO MIŁO ;)
Historia stworzona przez autorkę nie jest jakoś wybitnie oryginalna. Mamy chłopaka, którego przeszłość skrywa liczne sekrety. Jest dziewczyna, która zrywa z chłopakiem i planuje chwilę pobyć singielką. Nie jest zaskoczeniem, że jej to nie wychodzi, bo na swojej drodze spotyka owego tajemniczego faceta. Ileż jest takich powieści? Licząc tak pi razy drzwi… od czorta :D. A mimo to ta mnie wciągnęła i to niemalże od pierwszych stron. Właściwie to zaintrygowało mnie ostatnie zdanie prologu: „Chyba wszystko sprowadza się do tego: nazywam się Jamie Cole i jestem mordercą.”. Lubię morderców… jakkolwiek brzmi to dziwnie. A więc momentalnie moje oczekiwania wzrosły. I z pewnym zadowoleniem stwierdzam, ze Moseley mnie zaspokoiła (coś czuję, że nie powinnam dziś brać się za pisanie...). Jej pióro okazało się przyjemne, pełne smacznego humoru i emocji. Autorka nie raz mnie zaskoczyła i potrafiła zaciekawić. A wiedzcie, że przeważnie romanse mnie nie ciekawią zbytnio ;). Ale może przejdziemy do konkretów? 

PAN I PANI ZAKOCHANI
Bohaterowie są… standardowi? Przeciętni? Masa takich była przed nimi i masa pojawi się po nich, a mimo to spodobali mi się. Chrzanić schematyczność tego, jak zostali wykreowani – potrzebowałam odmóżdżacza, więc nie mam prawa narzekać. W tamtej chwili byli dla mnie idealni.
Jamie z jednej strony był uroczy, romantyczny i słodki, że aż zęby bolały, ale jednocześnie miał ten swój pazur, którego niby chciał się pozbyć, niby z nim walczył… ale na szczęście opornie. Bo akurat te chwile, kiedy robiło się „groźnie” były dobreńkie ;). Może i bym się z Jamiem mogła zakumulować, może i poflirtować co nieco, ino gdyby on nie zrobił na końcu tego… co zrobił na końcu! Nie powiem o co chodzi, spokojna głowa. Jednak to było beznadziejne. Ja nie wiem czemu autorki lubują się w tym idiotycznym rozwiązaniu, które jest tak wysnute z logiki i tak sprzeczne… No według mnie powinno się zakazać takich akcji.
Ellie z kolei była dla mnie trochę niedopracowana. No bo wyobraźcie sobie, że wczoraj zerwałyście z chłopakiem. Troszkę mało was to obeszło, bo koleś był zaborczym dupkiem, nie mniej jednak przed nim nie miałyście innych. Twardo postanawiacie sobie, że chcecie sprawdzić jak to jest żyć bez chłopa. Jest sobota, dzień po rozstaniu. Idziecie do klubu z koleżankami, gdzie zagaduje was nieznajomy facet. I co? Toniecie w głębi jego niebieskich oczu, dajecie się zahipnotyzować, zdejmujecie majtki przez głowę, a już za kilkanaście dni spotykacie się z nim dzień w dzień? A gdzie się podziało „chcę być wolna i niezależna, chłopaki są fuj”? Jedyne, co troszkę uratowało Ellie w moich oczach to fakt, że z początku chyba kierowało nią pożądanie, a nie jakaś wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Nosz przynajmniej tyle! Ale pominąwszy zaćmienie umysłu z początku książki Ellie oceniam pozytywnie. Miała łeb na karku, kochała całym sercem, punktowała odwagą i wiernością i była… „jakaś”. Zważywszy na to, że mówimy o romansie dla nastolatek – to mi wystarcza.


TONA SEKSU!
Wicie co mnie na początku zdziwiło? Seks. Dużo seksu. Wszędzie seks. Początek książki to skupisko scen erotycznych. Zastanawiałam się nawet, czy  przypadkiem nie trafił mi się jakiś delikatny erotyk :’). Troszkę się tego nie spodziewałam, ale w zasadzie podobały mi się opisy scen łóżkowych. Wulgaryzmów w nich nie było (z resztą w całe książce przekleństwa pojawiały się sporadycznie i były użyte w odpowiednich momentach – plusik ode mnie dla autorki!), nie było też zbędnych zachwytów nad, dajmy na to, promieniami słońca idealnie podkreślającymi krągłość pośladków Jamie’go, czy tam innych dziwnych zjawisk metafizycznych. Czytając je czułam emocje towarzyszące głównym bohaterom, co w moim przypadku znaczy sporo – zwykle seks z książek mnie nijak nie rusza, bo albo za dużo jest ochów i achów nad gładkością pościeli, albo znów bliższe jest to do rozmnażania się królików, niż do seksu dwójki ludzi. W Chłopaku wyszło to dobrze, smacznie i z pewnością nie drażniąco.

DOBRYM GANGIEM NIE POGARDZĘ
Z mojego punktu widzenia sporym plusem tej książki jest wątek mafii. Nie będę ukrywać, że jestem troszkę chłopczycą. Mam w domu dwójkę facetów, więc od małego zamiast Titaniców i Zmierzchów oglądałam Szklane pułapki, X-meny, Tombraidery… No generalnie wszystko, gdzie się strzela, wybucha i ściga autami. I tak już mi zostało. Jakkolwiek na widok krwi mdleję, to nie pogardzę książkową strzelaniną, nielegalnymi walkami, przekrętami, dilerką i innymi takimi… a w Chłopaku takowe dostałam. Podobało mi się to, jak ukazano społeczność mafijną (można tak to nazwać w ogóle?) – z pozoru banda kryminalistów, okazała się grupą facetów broniących się wzajemnie, troczących o swoich braci, zżytych i na swój sposób ciekawych. Troszkę żałuję, że nie poświęcono im więcej uwagi… ale znów wracam do tego, że mówimy o romansidle, a nie kryminale czy czymś tego typu – tu pierwsze skrzypce ma grać miłość, nie gangi. Szkoda ;)

CZY DA SIĘ ZASKOCZYĆ Q W ROMANSIE?
Takim największym plusem tej książki jest według mnie tajemnica skrywana przez Jamie’go. Szczerze? Od samego początku mnie ciekawiła, to już wicie. Byłam pewna, że go rozgryzłam, że wiem, czemu wylądował w poprawczaku. W ogóle nie dopuszczałam możliwości, aby skrywany sekret jakoś mnie zaskoczył… a jednak szczęka mi nieco opadła. Moseley udało się mnie zaskoczyć. Uśpiła moją czujność, za co należą się jej gratulację. Nie zdradzę wam rozwiązania zagadki, jednak śmiem twierdzić, że was również by zaskoczyło, a do tego pewnie się spodobało. Mi spodobało się bardzo. Było dobre, nieoczywiste i przemyślane.


W PIGUŁCE
A więc w skrócie: Chłopak, który chciał zacząć od nowa to kolejna powieść dla nastolatek, podobna pod wieloma względami do swoich poprzedniczek. Historia jest schematyczna, jest chwilami przewidywalna, a mimo to spodobała mi się. Była miłą odskocznią, taką książką przejściową pomiędzy gniotem absolutnym, a czymś naprawdę (napraaaaawdęęę!) dobrym, za co planowałam wziąć się po skończeniu Chłopaka. Autorka urzekła mnie słodyczą uczucia ukazanego w książce z nutką humoru i sporą dawką emocji, a do tego kilkakrotnie zaskoczyła zwrotami akcji. Czy sięgnę po kolejny tom? W sumie czemu nie ;). A komu polecam? Raczej nie starszym czytelnikom. Chłopak powinien przypaść do gustu osobom poszukującym odpoczynku od ciężkich książek, lub zwolennikom lekkich i słodkich historii miłosnych.

Coś mi nie gra w tej recenzji. Też to czujecie? Chybam jakaś chora :’( Ale, ale! Czytaliście? Macie w planach? Łapka w górę – kto szuka na wiosnę miłości w książkach?
Buziak ;*
Q.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Harpen Collins :)

środa, 22 lutego 2017

Rozprawę czas zacząć... Łowczyni z ciernistego lasu

Hej Mordki!
Oj, dziś nie będzie miło i przyjemnie. Niestety. W sumie z moich zapisków wynika… że chyba trafiłam na książkę, która przebiła nawet Endgame, którego jak wiecie (albo i nie wiecie) nie trawię. Zapraszam Was na recenzję Łowczyni z ciernistego lasu autorstwa Melanie Dickerson.

sobota, 18 lutego 2017

Czy szata zdobi książkę? Wywiad z Pawłem Szczepanikiem - dyrektorem graficznym Wydawnictwa SQN

Czołem Chochliki!
Dziś mam dla Was coś specjalnego i nie, to nie będzie recenzja, ale spokojnie – od tematu książkowego nie odbiegnę daleko ;).

Okładka. Zawsze zwracamy na nią uwagę. To ona przyciąga nasz wzrok w księgarniach. Dobra okładka niejednokrotnie „robi” daną książkę, sprawia, że decydujemy się na kupno tej, a nie innej powieści. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z panem Pawłem Szczepanikiem – grafikiem odpowiedzialnym za ślicznotki ukazujące się na rynku wydawniczym pod logiem SQN. O czym będzie mowa? O pracy grafika – to na pewno, o procesie projektowania okładki, źródłach inspiracji i… i wielu innych (mam nadzieję) ciekawych rzeczach ;). A więc nie przedłużając… lecim!

niedziela, 12 lutego 2017

PRZEDPREMIEROWO: Akuszer Bogów, czyli jak podbić serce Q. w kilka minut

Cześć Rysie!
Jestem masochistką, zaiste. Piszę tę reckę w towarzystwie połowy apteki, gorączki i hektolitrów wirusów wszelakich, ale piszę bo… bo do diaska muszę wam powiedzieć o tej książce! Jakiej? Moi Drodzy, poznajcie drugi tom Serii Nikity – Akuszera Bogów Anety Jadowskiej!

Konkurs - WYNIKI ^^

Cześć Koniczynki!
Dziś będzie krótko, zwięźle i na temat - wylosowałam zwycięzcę mojej rozdawajki (czy da się zwyciężyć rozdawajkę? Nie ma na to jakiegoś lepszego słowa aby? xD), i tak o to...

niedziela, 5 lutego 2017

Nietypowo o Sztylecie rodowym ;)

Stwierdzam, że to zdjęcie mnie boli xD
Czołem Skrzaty!
Co powiecie na to, żeby dziś było troszkę inaczej? ;) Trafiła mi się bowiem książka, o której… Napisanie „tak po prostu” to za mało. Nijak to nie oddaje jej wnętrza, a że po przeczytaniu cały brzeg był nastroszony karteczkami zaznaczającymi cytaty to postanowiłam zrobić powtórkę z Nigdziebądź. Zapraszam na recenzję Sztyletu rodowego Aleksandry Rudej opartą na cytatach z książki ;).


środa, 1 lutego 2017

Apokalipsa? Czemu nie! "Pandora" M.R. Carey

Witam Zombiaczki!
Ha, powitanie to jakże niecodzienne nie jest przypadkowe. Dziś mam dla was recenzję książki, o której jakoś głośno nie było, a w sumie nie wiem czemu. Ja skusiłam się na nią po obejrzeniu trailera na YT. Chcałąm Wam go tu wrzucić, ale misja zakończyła się klęską. Za to macie linkacza tam troszkę wcześniej ;P. Czy znacie już Pandorę M.R. Carey?

niedziela, 29 stycznia 2017

Dream on! Silver, druga księga snów ;)

Cześć Papryczki!
Ferie mi się kończą, kiedy pisze ten post. Jeszcze trzy dni i trzeba będzie ruszyć cztery litery do szkoły :”( . Ale póki co ciesze się ostatnimi dniami wolności i tak oto właśnie skończyłam czytać Silver. Drugą księgę snów Kerstin Gier.  Chcecie wiedzieć, czy mi się podobała? A więc śmiało, czytajcie dalej!

czwartek, 26 stycznia 2017

Czyżby to było pierwsze książkowe zakochanie w tym roku? Ponad wszystko Nicola Yoon ;)


Czołem Berbecie!
Dzisiejsza recenzja pójdzie pierunem, zaiste. Serio, mam wrażenie, że ani herbatka mi wystygnąć nie zdąży, tak mnie natchnęło :D Dziś będzie o książce, która trafiła do mnie w ramach book touru organizowanego przez Olę z bloga Zaczytana Iadala ;). Panie i panowie, pora na słów kilka o Ponad wszystko Nicoli Yoon!

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Porwana pieśniarka, czyli postanowienie styczniowe ;)

Czołem Cytrusy!
Kojarzycie jeszcze moje postanowienia na 2017? Jeśli nie, to tu je znajdziecie, a jeżeli jednak pamiętacie, to dziś przychodzę do was z postem o pierwszej książce z listy, a mianowicie Porwanej pieśniarce Danielle L. Jensen ;)

czwartek, 19 stycznia 2017

KONKURS! ^^


Hej Pulpecje!
Dziś nie będzie recenzji. Dziś będzie konkurs, a w zasadzie rozdawajka ;) Cóż, wszystko co ważne widzicie na obrazku powyżej ;)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Margo, czyli krok po kroku na drodze do szaleństwa


Cześć Jagódki!
Ferie mi się zaczęły! <3 Serce me się raduje i fika fikołki, więc spodziewajcie się zasypu postami i mojej obecności tak tu, jak i tam, i tam troszkę dalej i obok.. no jednym słowem: wszędzie :D Mam dziś dla was recenzje, która będzie dziwna, bo i książka normalna nie jest. Ale o tym za chwilę ;)) Dziś pragnę przedstawić wam Margo Tarryn Fisher.

Ostatnio robię wszystko na opak. Czytałam już Hoover i pozytywnie mnie zaskoczyła, postanowiłam więc dać kolejna szansę pani Fisher, która absolutnie zraziła mnie w połowie swoim Never never. W sumie na początku nie miałam w planach sięgać po Margo, ale po kolejnej recenzji pełnej zachwytów, i to na blogach, którym ufam, których autorki mają gusta bardzo podobne do moich, uznałam, ze raz kozie śmierć. Biere to. Tym bardziej, że opis zapowiadał całkiem niezłą historie…

wtorek, 10 stycznia 2017

Zaskoczenie stycznia, czyli November 9!

Cześć Bombki!
Oj, dziś was zaskoczę. I to solidnie. Kojarzycie, jak czytałam Never never? Jak mi się cholernie nie spodobało? Jak się zarzekałam, że Hoover kijem nie tknę? Cóż, nie wyszło. Chłopak sprawił mi November 9 tejże autorki, no więc nie mogłam nie przeczytać… chociaż miałam opory. A jak to się skończyło? Czytajcie, a się dowiecie!

sobota, 7 stycznia 2017

Kryminał ze smakiem, czyli Przepis na miłość i zbrodnię!

Cześć Susły!
Oooo dziś będzie pysznie. Serio, jak myślę o tej książce, o której zaraz wam opowiem, to momentalnie mi ślinka cieknie (i nie ma chodzi mi tu o jakiś dziwny ślinotok czy inne cudactwa -,-). Ale o tym przekonacie się sami ;) Miśki, poznajcie Przepis na zbrodnię i miłość Sally Andrew.

środa, 4 stycznia 2017

Dream a little dream... Silver. Pierwsza księga snów

Czołem Kabanosy!
Wybaczcie to mięsne powitanie, ale zostało ono obiecane niejakiej Madzi... więc musiałam w końcu spełnić obietnicę :D Kurczę, aż mnie łapki świerzbią, żeby napisać tę recenzję! A o czym dziś będzie mowa? Kochani, zapraszam na słów kilka o Silver. Pierwszej księdze snów autorstwa Kerstin Gier 😉.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Wierszem o zbrodni - Czerwone jak krew

Cześć Berbecie! 
Ożesz kurde nie wierzę. Nie mam bladego pojęcia co mam napisać o książce… o której za moment napiszę xD Serio, mam pustkę w głowie. Bardzo negatywną pustkę. Ale żeby nie było nudno.. to postanowiłam pustkę uszeregować alfabetycznie, a tym samym stworzyć najkrótszą (jak do tej pory) recenzję na tym blogu. Ino ciekawe, czy mi się uda xD Panie i Panowie, pozwólcie, że przedstawię wam książkę autorstwa Salla Simukka pod tytułem Czerwone jak krew.