sobota, 18 lutego 2017

Czy szata zdobi książkę? Wywiad z Pawłem Szczepanikiem - dyrektorem graficznym Wydawnictwa SQN

Czołem Chochliki!
Dziś mam dla Was coś specjalnego i nie, to nie będzie recenzja, ale spokojnie – od tematu książkowego nie odbiegnę daleko ;).

Okładka. Zawsze zwracamy na nią uwagę. To ona przyciąga nasz wzrok w księgarniach. Dobra okładka niejednokrotnie „robi” daną książkę, sprawia, że decydujemy się na kupno tej, a nie innej powieści. Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z panem Pawłem Szczepanikiem – grafikiem odpowiedzialnym za ślicznotki ukazujące się na rynku wydawniczym pod logiem SQN. O czym będzie mowa? O pracy grafika – to na pewno, o procesie projektowania okładki, źródłach inspiracji i… i wielu innych (mam nadzieję) ciekawych rzeczach ;). A więc nie przedłużając… lecim!



Czy graficy czytają wcześniej książki, których okładki mają zaprojektować? Jeśli nie, to skąd wiedzą, czy okładka jest „trafiona”?

O tym, czy okładka jest trafiona graficy zwykle dowiadują się, kiedy książka trafi już na rynek i czytelnicy wyrażą swoją opinię ;) A czasami ciut wcześniej - przy prezentacji projektu lub oficjalnej zapowiedzi. Co do systemu pracy, mogę mówić tylko w swoim imieniu. Nie wiem, jak pracują inni.
Nie czytam wszystkich książek. Tak naprawdę wszystko zależy od tematu. Oferta naszego wydawnictwa jest taka, że mogę sobie pozwolić na grzech nieczytania. Skupiam się na tym, w jaki sposób dany tytuł zostanie mi zaprezentowany w trakcie rozmowy o okładce (tzw. brief) czy podczas spotkania promocyjnego. Dotyczy to głównie książek sportowych i biografii muzycznych, gdzie projekt okładki opiera się na odpowiednio wybranym zdjęciu. Czytam beletrystykę, bo tu najczęściej oprawę graficzną należy opracować od podstaw. Tak jest w przypadku gdy nie adaptujemy zagranicznej okładki albo przykładowo wydajemy powieść polskiego debiutanta. Wtedy przygotowanie okładki wymaga bezwzględnego przeczytania książki.


Skąd czerpie Pan pomysły na wygląd książki?

Dużo czytam i śledzę najróżniejsze profile na Facebooku i Instagramie - nie tylko te związane z grafiką, interesuje mnie również szeroko pojęty design oraz rynek książki. Inspirację można znaleźć wszędzie. Może to być jedno specyficzne zdjęcie, ciekawe zestawienie kolorów albo przyciągająca wzrok geometria wzorów. Zapisuję sobie strony, które mnie zainteresowały. Aktualnie moje zakładki w przeglądarce to istny chaos, powoli gubię się w galimatiasie witryn. Poza tym książka towarzyszy mi od najmłodszych lat. Zawsze zwracałem uwagę na jej wygląd, więc wspomnienia i doświadczenia, odpowiednio przetworzone, znajdują teraz swoje odzwierciedlenie.


Ile osób jest odpowiedzialnych za jedną książkę? Chodzi mi tutaj wyłącznie o wygląd książki ;)

Całe wydawnictwo :) Nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoba zajmująca się sprawami administracyjnymi wyraziła swoje zdanie na temat okładki, jeśli akurat dana tematyka ją interesuje. Jakby nie patrzeć, jest potencjalnym czytelnikiem. Ale sensu stricto jest to około 5 osób - takie nasze małe kolegium okładkowe: graficy, promotor danego tytułu oraz szefowie działów produkcji i marketingu. Każda okładka to wypadkowa tych kilku frontów, które ścierają się w dyskusjach. W przypadku polskich książek głos dostaje również autor. Do niego zwykle trafiają już gotowe projekty do zaopiniowania i zaakceptowania. Jeżeli autorowi okładka się nie podoba, przechodzimy do poprawek, a czasami musimy cofnąć się do początku i zacząć wszystko od nowa. Ale niekiedy odpowiednia argumentacja sprawia, że autor okładkę jednak akceptuje.
 
Tak wyglądają odrzucone projekty okładki Krwi i stali ;)
A tu mamy odrzucone okładki Margo i Wzorzec zbrodni
A tak wyglądałaby marcowa premiera od SQN... ale jednak stworzono inną okładkę ;) 

Czy projekty są tworzone od razu w formie elektronicznej, czy wpierw robi się szkice ręcznie?
Niestety nie mam zdolności manualnych, nie rysuję, zajmuję się przede wszystkim grafiką komputerową. Szkic przydaje mi się tylko i wyłącznie do rozplanowania elementów, a i tak robię to przy pomocy programu graficznego. Inaczej ma się sprawa z okładkami, przy tworzeniu których współpracujemy z ilustratorami. Wtedy wstępny szkic jest niezbędny. Przy ilustracjach nie ma miejsca na błędy. Źle zaplanowaną scenę ciężko poprawić w kolejnych etapach pracy, a czasami oznacza to wręcz rozpoczynanie wszystkiego od zera.

U góry widzicie wstępny szkic do Dopóki nie zgasną gwiazdy, a poniżej efekt finalny ;)
To z kolei szkic okładki The walking dead :)


Pora na pytanie, które spędza sen z powiek molom książkowym: czemu na polskim rynku wydawniczym tak niewiele książek jest dostępnych w twardej oprawie?

Taka specyfika rynku, kwestie historyczne i po prostu, nie da się ukryć, cena. Zagraniczny rynek przyzwyczaił czytelników do dwóch wydań. W pierwszej kolejności ukazuje się edycja w twardej oprawie (tzw. hardcover), a dopiero po roku na księgarskich półkach debiutuje wydanie w miękkiej oprawie (tzw. paperbacks lub mass market). Za tym idzie różnica w cenie. Wydania w twardej oprawie przeznaczone są dla fanów autora, czytelników czekających na ten konkretny tytuł, chcących go jak najszybciej przeczytać, posiadać. Edycja w miękkiej oprawie to odcinanie kuponów od sukcesu, jaki osiągnęła wcześniej w twardej oprawie; jest przeznaczona dla osób, które czytają sporadycznie, dla których cena robi różnicę, a książka nie musi pięknie prezentować się na półce. Czy to dobre rozwiązanie? Ciężko ocenić. Z punktu widzenia czytelnika chciałbym posiadać wszystkie książki w twardej oprawie, ale mój portfel się temu sprzeciwia. Patrząc okiem wydawcy… No cóż, książki w wydaniach anglojęzycznych ukazują się w kilkunasto tysięcznych nakładach, rynek tam jest ogromny - to nie tylko USA czy UK.


Czemu część książek zachowuje pierwotny, zagraniczny wygląd, a inne mają zupełnie inne okładki od tych „pierwszych”?

Wspomniana okładka Moja walka/twoja walka - po lewe okładka zagraniczna
W naszym przypadku głównym czynnikiem decydującym, czy adaptujemy oryginalną szatę graficzną, czy robimy od podstaw własną okładkę jest… wrażenie, jakie na nas wywarła. Czasami zależy to też od kosztu zakupu praw do użycia grafik czy layoutu na innymi rynku, ale to raczej sporadyczne przypadki. Tak było na przykład w przypadku autobiografii Rondy Rousey Moja walka / Twoja walka, gdzie fotograf za zdjęcie zdobiące amerykańskie wydanie żądał zaporowego wynagrodzenia. Podziękowaliśmy i zaprojektowaliśmy własną okładkę. Przy Margo, mimo że okładka oryginalna miała w sobie coś niepokojącego, postanowiłem przygotować swoją wersję, która z miejsca chwyciła wszystkich za serca i gardła. Prawdodziejkę czy Piątą porę roku pozostawiliśmy bez zmian - są cudowne. W przypadku Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender to właśnie okładka przyciągnęła naszą uwagę do książki. Nie było innej opcji, musieliśmy ją zostawi, aby i polscy czytelnicy się w niej zakochali. Przy Mechanicznym wiedziałem, że trzeba spróbować inaczej, że oryginał jest zbyt agresywny, komiksowy i nie w pełni oddaje klimat opowieści. Ale już dla serii Czasu Żniw chcieliśmy zachować wygląd oryginalnego wydania, aby nie odbiegać od tego, co ukaże się zagranicą. Czytelnicy i blogerzy śledzą również zapowiedzi na zachodnich serwisach, więc pewne okładki zdążą im się “opatrzyć” jeszcze przed polską premierą. Niedawno brytyjski wydawca Czasu Żniw postanowił zmienić oprawę książek, co wzbudziło kontrowersje. My zdecydowaliśmy się pozostać wierni starej szacie graficznej, która jest już kojarzona z serią Samanty Shannon. Sumując, czynników jest wiele: koszt zakupu praw, pomysł na promocję książki, sposoby dotarcia do potencjalnych czytelników, zestaw emocji i skojarzeń, jakie chcemy wywołać samą okładką.
A tutaj macie zagraniczną i naszą, polską Margo  ;)
I znów: po lewej okładka oryginalna, po prawej ta od SQN ;)

Gdyby miał Pan napisać instrukcję tworzenia książki krok po kroku, jak by ona wyglądała?

O rany, jest to bardzo skomplikowany proces, w który zaangażowanych jest wiele osób. Zaczyna się od recenzji wewnętrznej. Później należy kupić prawa do wydania książki w języku polskim. Wtedy rusza cała machina produkcyjna: zaangażowanie odpowiedniego tłumacza, wybór redaktora, dokładna korekta. Końcowemu etapowi tłumaczenia najczęściej towarzyszy już projektowanie okładki i ogólne pomysły promocyjne i handlowe. Równocześnie zastanawiamy się, jak książkę wydać: jaki format będzie odpowiedni, gdzie drukować, na jakim papierze. Zanim efekt naszej pracy wyląduje na półce w domu czytelnika, musi minąć minimum 5-6 miesięcy. Książka nie ukazuje się zaraz po przetłumaczeniu jej, czasami czeka na dobry moment. Plany wydawnicze tworzy się z wyprzedzeniem na rok, dwa.


Czy istnieją jakieś święte zasady, których należy przestrzegać przy projektowaniu szaty graficznej książki?

Nie ma. Zasady są po to, żeby je łamać ;) Chociaż... autor i tytuł na okładce zawsze się przyda ;) Znane są wpadki, że w produkcyjnej gorączce zapomniano o autorze. Albo o tytule, który gdzieś zaginął przez niedopatrzenie grafika. Czasem z premedytacją nie umieszcza się takich informacji, ale to już jednak jazda po bandzie (dla przykładu Decydujący moment. Nowe zjawiska w fotografii polskiej po 2000 roku, wyd. Karakter). Mówię tutaj o graficznych aspektach, bo przygotowując książkę do druku, należy trzymać się pewnych wytycznych, np. tego, gdzie będzie grzbiet książki :)
Okładka książki Decydujący moment. Nowe zjawiska w fotografii polskiej po 2000 roku, wyd. Karakter


Czy trafiła się Panu książka, do której wymyślenie oprawy graficznej było trudne?

To nie jest dieta. Pokonaj swojego potwora Anny Gruszczyńskiej. To nietypowy poradnik dla młodzieży, który pokazuje, że zdrowe życie, to kwestia przyzwyczajeń i dobrych nawyków, a nie katowanie się wyniszczającymi dietami. Ostatecznie postawiłem na radosne kolory i potworki otaczające duży tytuł informujący przewrotnie, że “to nie jest dieta”. Podkreślenia i przetarcia sugerują, że w środku będziemy mogli się kreatywnie wyżyć ;)


Ma Pan jakąś ulubioną okładkę książki Waszego wydawnictwa? ;)

Ojciec kocha wszystkie swoje dzieci. Mogę wskazać, te których projektowanie sprawiło mi największą frajdę. Wzorzec zbrodni doczekał się kilkunastu wersji, podobnie Drzewo migdałowe - miałem przy nich sporo pracy i dużo dyskusji. Lubię też okładki, gdzie współpracowałem z ilustratorami, np. Ślady czy Clovis LaFay. Okładka do biografii Queen. Nieznana historia był natomiast pierwszą, którą przygotowałem, więc mam do niej ogromny sentyment :)
­

Cóż, to by było na tyle ;) Mam nadzieję, że wywiad przypadł Wam do gustu i że dowiedzieliście się z niego czegoś nowego. Może sami macie jakieś pytania odnośnie... hmm.. książek? :P Piszcie w komentarzach - może znajdę na nie odpowiedzi? ;) 

 Trzymajcie się ciepło! 
Q.

32 komentarze:

  1. Bardzo fajny wywiad :) Dobrze, że "Zakazane życzenie" ma jednak inną okładkę - nowa jest cudowna. Ale szczerze mówiąc, wolałabym chyba jedną z tych dwóch okładek "Krwi i stali" a nie tą, która ostatecznie jest na okładce, niemniej, tak czy siak prezentuje się nie źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Zgadzam się, ta pastelowa jakoś nie kojarzy mi się z Alladynem i Dżinami, chociaż jest śliczna. A co do Krwi i stali, to mi chyba najbardziej podoba się ta rysunkowa, ale masz rację - koniec końców i tak wyszło dobrze ;)

      Usuń
  2. Świetny wywiad ♥
    Bardzo podoba mi się okładka "Zakazanych Życzeń" ale ta nowa też jest śliczna ♥ Jeśli chodzi o "Margo" to bardziej podoba mi się ta mnasza okładka. I tak samo z "Mechaniczny" ♥
    To czekam na następny :)
    Pozdrawiam cieplutko ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Czyli nie tylko ja w tym przypadku wolę polskie wydania ;P
      Już mi w głowie trybiki się kręcą, także szykuj się! :P
      Buziak ;*

      Usuń
  3. Pisanie komentarzy na telefonie to zło... Przed chwilą mi się skubany usunął :/
    Bardzo ciekawy wywiad. Ogólnie ta praca wydaje mi się bardzo fajna, ale na pewno nie jest łatwa.
    Cieszę się, że zmieniono okładkę "Zakazanego życzenia, bo chociaż tamta pierwsza nie była zła - o wiele bardziej podoba mi się ta, co jest teraz :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ust mi to wyjęłaś - com się nadenerwowała przy pisaniu ci co myślę o Szklanym tronie... grrr! Skaranie boskie z tymi smartfonami :')
      Bardzo fajna to chyba mało powiedziane - przynajmniej wg mnie :P Zaliczyłam już 2 staże w firmach graficznych i jestem zachwycona, zwłaszcza pierwszym, tym z Hiszpanii. niby szef nie umiał słowa po angielsku praktycznie, a tak zarażał pozytywnym nastrojem i inspirował, że szok :D A czy jest łatwe... jeszcze nie wiem, może w przyszłości dane mi będzie się na własnej skórze przekonać ;)
      Cmok!

      Usuń
  4. Jaki świetny wywiad! :D
    A zawsze myślałam, że to tak łatwo, tylko okładka, ładnie ozdobiona i bum, gotowe! :D
    Jeju, te okładki polskie są przepiękne, w porównaniu do niektórych zagranicznych. ♥ Ale "To nie jest dieta.Pokonaj swojego potwora" wyszła im cudownie, nie pomyślałabym, że mieli trudno z wymyśleniem okładki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      A widzisz, a tu tyle roboty :D Właśnie któregoś dnia czytałam sobie recki i kolejny raz trafiłam na zachwyty nad tłumaczem, nad "wydaniem", ale żeby tak grafika, który siedział nad tym X godzin pochwalić, to nie! I tak oto wpadłam na pomysł wywiadu z panem Pawłem, bo gdyż o jak co, ale SQNowe okładki są cacy :D

      Usuń
  5. Świetny wywiad! :D
    Nasze polskie okładki są cudowne <3 O wiele bardziej podoba mi się nasza okładka Margo, niż ta zagraniczna. To samo tyczy się Mechanicznego ;D I cieszę się, że postanowili jednak zmienić okładkę Zakazanego życzenia. Ta co tu jest, też jest ładna, ale ta właściwa jest jeszcze ładniejsza :D
    Praca grafika komputerowego kurcze wydaje się być bardzo ciekawa :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      O tak, są śliczne <3
      Do tego samego wniosku doszłam trzy lata temu i do dziś mi nie przeszło :D Grafik musi mieć fajnie.. taką mam nadzieję, bo planuję nim zostać :D

      Usuń
  6. A ja mam pytanie jako, że moją przyszłość wiążę z grafiką: czy idzie za to przeżyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyy... o aspekt finansowy pana Pawła nie pytałam ;). To chyba kwestia tego jak dobry z ciebie grafik. Chociaż pewnie i znajomości się tu liczą (bo gdzieżby się mogły nie liczyć?). Osobiście znam paru grafików i z rozmów wiem, że nie narzekają :).

      Usuń
  7. Zagraniczna wersja "Margo" jest świetna. Tylko liternictwo bym zmienił. Polska wersja w ogóle mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi podobają się obie ;) W zagranicznej kole w oko właśnie ten tytuł, bo grafika jest fenomenalna moim zdaniem... ostatecznie jednak wolę polską wersję - do niej po prostu nie mam zarzutów ;)

      Usuń
  8. Ale super wywiad! <3
    Ostateczne wersje podobają mi się bardziej, ale te także są cudowne! Poza tym nadal nie umiem się doczekać, aż dopadnę 'Zakazane życzenie' :P Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Podzielam opinię wszystkich tutaj zebranych - wywiad serio mega! :) Ile ciekawych rzeczy się można ciągle dowiedzieć, aż dziw bierze. Sama nie mam siły do grafiki komputerowej, więc pełen podziw za tyle włożonej pracy. Swoją drogą okładki tego wydawnictwa mnie powalają, są naprawdę przepiękne. Ja czekam na swoją "Margo", żeby zobaczyć jak to się prezentuje na żywo. Czuję, że akapit w recenzji poświęcę i okładce :D
    Zazdroszczę pomysłu i obserwuję bloga, świetnie jest tutaj u Ciebie :)

    Pozdrawiam, Oliwia :")
    Zjadam Szminkę

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny pomysł z tym wywiadem! :>
    Sporo pracy jest przy projektowaniu okładek, ale efekty końcowe, w wielu przypadkach sa naprawdę genialne! <3
    Bardzo fajny post i ciekawe zdjęcia, pozdrawiam! :>
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo, ale to bardzo podobał mi się ten wywiad! Ciekawe pytanie i równie ciekawe odpowiedzi, dzięki czemu można było poznać szczegółowo proces okładki, co jak się wydaje jest proste, a po tym wywiadzie zdałam sobie sprawę, że nie, wcale nie jest proste, jest ogromnie trudne i pracochłonne.

    Cieszę się, że Margo jest wydana w okładce takiej jakiej jest, że nie jest zagraniczna, anie pierwszą proponowaną wersją. Naprawdę, inaczej ciężko by było abym się na nią skusiła :)

    Pozdrawiam ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny wywiad Ula <33
    No i założę się, że nie znalazłabyś nikogo równie dobrego na te miejsce, o SQN robi najpiękniejsze okładki z wszystkich wydawnictw; wystarczy spojrzeć choćby na ,,Margo'', gdzie polska oprawa jest o wiele ładniejsza. Jedynie okładka ,,Prawdodziejki'' nie przypadła mi do gustu, ale jak widać to była okładka zagraniczna :p
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3 SQN umie zrobić książkę <3

      Usuń
  13. Świetnie przeprowadzony wywiad! <3 Jako okładkowa sroka chętnie się w to wszystko wczytywałam. Świetnie dobrałaś wydawnictwo, okładki SQN zawsze mnie zachwycają. Kurcze, patrzę na projekt okładki "The walking death" i efekt końcowy i ten projekt tak mi się podoba. Jest przeuroczy, jak z komputerowych platformówek. ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama kiedyś zastanawiałam się nad projektowaniem okładek, bądź tworzeniem ilustracji, nadal o tym myśle, ale... nie mam pojęcia od czego zacząć. Nie wiem nawet czy projekty najczęściej składa się z gotowych zdjęć, czy skupie po kolei w programie do obróbki zdjęć... Nic, kompletnie xD Może kiedyś poznam kogoś, kto będzie tak cierpliwy i mi to wszystko wytłumaczy :D
    A propos wywiadu - gites jest :D Rzadko czytam wywiady, bo najczęściej mnie nudzą, więc czuj się wyróżniona xD
    Ej kurde, oryginalna okładka Margo wymiata, nasza za cholerę mi sie nie podoba;/
    No i oby jak najwięcej takich postów Ulu :D
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba różnie xD Jak mnie najdzie na nowy wywiad, to zapytam XD
      Też nie czytam i trochę się cykałam go przeprowadzić, ale później uznałam, ze takiego nikt nie ma i może się spodobać :D O i się spodobał chyba xDDDD
      A ja to mam mieszane uczucia co do tej Margo xD
      Będzie więcej!

      Usuń

  15. Przeczytałam z ciekawością! Fajnie, że udostępniono nam odrzucone projekty okładek. Interesująca sprawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mega pomysł na wywiad! I sądzę, że powinny przeczytać go te wszystkie marudery, które praktycznie przy każdej polskiej premierze atakują wydawnictwa, dlaczego tak późno, dlaczego nie tego samego dnia, co za granicą itd. Ludzie myślą, że wszystko jest tak banalnie proste, rach ciach i książka wydana. A tu prawda jest zupełnie inna i wydanie książki to niesamowicie długi i pracochłonny proces.
    Podoba mi się ta odrzucona okładka Margo, ma coś w sobie. :D A co do Zakazanego życzenia, to urocza jest, ale ta finalna zdecydowanie lepsza. :D
    A co do twardych okładek, to myślę, że u nas dobrym rozwiązaniem są okładki ze skrzydełkami, za granicą nieco rzadziej praktykowane. U nas śmiało mogą one służyć za coś takiego pomiędzy zwykłą miękką oprawą, a twardą, bo jednak książka z tymi dodatkowymi skrzydełkami jest mocniejsza, a i wcale źle się nie prezentuje. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Właśnie podobnie myślałam, kiedy pisałam z panem Pawłem :D Toż to od czorta roboty i serca włożyć trzeba w wydanie książki, a przyjdzie taki jeden z drugim i wielce obrażeni bo się premiera opóźni... O tak, Zakazane życzenie wyszło im świetne! I zgodzę się co do okładek - skrzydełka robią swoje ;) Chociaż nadal wolę te w twardej oprawie ;)

      Usuń
  17. Wszyscy już to napisali, ale ja napiszę też - świetny pomysł na wywiad :) Uwielbiam wydawnicze smaczki "od kuchni" i bardzo żałuję, że nigdzie w okolicy nie ma żadnego wydawnictwa, bo na pewno poszłabym ich odwiedzić i wypytać o wszystkie etapy produkcji książki :)
    Co do SQN, uwielbiam ich okładki i cieszę się, że mogłam bliżej poznać ich autora, ale Margo nie wybaczę :) Tak bardzo marzyłam o oryginalnej okładce, która idealnie oddaje mrok książki, no ale cóż, stało się.
    Za to uwielbiam okładki do Dygotu, Śladów, czy Avy Lavender, oraz Mechaniczny - mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękowałam wszystkim, to i tobie podziękuję! ;D
      A ja właśnie zaczęłam współpracę z wydawnictwem z mojego miasta... ale zaczęłam ją krytyczną na maxa recenzją, więc... mogą mnie psami poszczuć, wolę nie ryzykować :')
      Co do okładek się zgodzę chociaż w przypadku Margo... ja wykorzystałabym grafikę, ale zmieniła układ tekstu i czcionkę ;)

      Usuń
  18. Och, perełki Sine Qua Non to cud, miód i malinki!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu!
Jeśli już tu trafiłeś, to zostaw po sobie ślad ;)
Proszę, najpierw przeczytaj, później skomentuj. Zależy mi na twojej SZCZEREJ opinii. ;)
Zaglądam do każdego, kto pozostawi po sobie trop w postaci komentarza, lub obserwacji ;)