Na wstępie chcę Wam z całego serducha podziękować. Komentarze pod poprzednim postem sprawiły mi niesamowita radość. Nie spodziewałam się tak pozytywnego odbioru... ba! Nie myślałam, że zaciekawię Was moim skrobaninami :D. Dziękuje Wam Kochane za wszystkie opinie, pozytywne i negatywne. Dzięki nim moja stułbia będzie miała możliwość dalszego rozwoju. Może już niedługo wyrośnie jej rączka albo nóżka, kto wie? :P
Dziś przychodzę do was z kolejnym fragmentem. Jesteście ciekawi dalszych losów Liwii i pozostałych bohaterów? A więc zapraszam Was ponownie do Arsiene!
ROZDZIAŁ DRUGI
- Cóż, może dziś pójdzie wam
lepiej – westchnął Emirian. Jak co rano siedział rozparty w swoim fotelu i
dłubał przy mechanizmie zegarka. Machina oczywiście stawiała zacięty opór, i
pomimo wielu prób nadal spieszyła o dobre dwie godziny. Emirien marszczył gęste
brwi i wydymał usta, usiłując podważyć jedną z śrubek. Nic z tego, kawałek
metalu ani drgnął. – Uszy do góry! Póki co mamy za co żyć, a jutrem będziemy
się martwić…

