Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozdział. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozdział. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lipca 2016

Zostawiam uchylone drzwi... ;)

Cześć Miśki!

Na wstępie chcę Wam z całego serducha podziękować. Komentarze pod poprzednim postem sprawiły mi niesamowita radość. Nie spodziewałam się tak pozytywnego odbioru... ba! Nie myślałam, że zaciekawię Was moim skrobaninami :D. Dziękuje Wam Kochane za wszystkie opinie, pozytywne i negatywne. Dzięki nim moja stułbia będzie miała możliwość dalszego rozwoju. Może już niedługo wyrośnie jej rączka albo nóżka, kto wie? :P 
Dziś przychodzę do was z kolejnym fragmentem. Jesteście ciekawi dalszych losów Liwii i pozostałych bohaterów? A więc zapraszam Was ponownie do Arsiene!


ROZDZIAŁ DRUGI

- Cóż, może dziś pójdzie wam lepiej – westchnął Emirian. Jak co rano siedział rozparty w swoim fotelu i dłubał przy mechanizmie zegarka. Machina oczywiście stawiała zacięty opór, i pomimo wielu prób nadal spieszyła o dobre dwie godziny. Emirien marszczył gęste brwi i wydymał usta, usiłując podważyć jedną z śrubek. Nic z tego, kawałek metalu ani drgnął. – Uszy do góry! Póki co mamy za co żyć, a jutrem będziemy się martwić…

środa, 27 lipca 2016

Coś własnego. Zapraszam Cię do Arsiene!

Cześć Wam!

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście - doznałam natchnienia. To znaczy... nie, natchnienie to dużo za dużo powiedziane. Po prostu wpadłam na pomysł na opowiadanie. 

Zabazgrałam multum kartek, pokreśliłam drugie tyle, zakleiłam całą przestrzeń okołobiurkową kolorowymi karteczkami, i w końcu udało mi się uszeregować trochę myśli. Pomysł nabrał konturów, kształtu... Póki co jest to jakaś marna stułbia, może meduza albo inny gil wodny, ale mam nadzieję, że z czasem urosną mu rączki i nóżki, i ewoluuje w coś lepszego

Od razu ostrzegam - to nie będzie historia miód, malina i orzeszki. Właściwie zastanawiałam się, czy ją tu wrzucać, ale ostatecznie postanowiłam to robić. Wydaje mi się, że gdybym pisała ją do szufladki, to po pewnym czasie strzeliłabym to w diabły i zajęła się czymś innym, nowszym. A tak, skoro zacznę coś tutaj, to będę musiała doprowadzić to do końca. Uznałam, że samymi recenzjami nie rozkręcę się ponownie, muszę znów zacząć pisać coś swojego. Jeszcze nie wiem jaki ma styl osiemnastoletnia Q. Piętnastolatka dawała rady, więc mam nadzieję, że nie zapomniałam jak się stula farmazony  pisze. Przekonam się wkrótce, Wy z resztą też ;).