niedziela, 19 listopada 2017

A miało mi zmrozić krew w żyłach... | Dobra córka, Karin Slaughter

Czołem Precle!
To będzie recenzja dziwna.

Poważnie, mam wynotowanych od groma pozytywów, a moja opinia jest niemiłosierni negatywna. Nie wiem jeszcze jak ja mam to wszystko w słowa ubrać, ale postaram się zrobić to najlepiej, jak potrafię. Pozwólcie, że opowiem wam o Dobrej córce autorstwa Karin Slaughter.

środa, 15 listopada 2017

Jak zrobić własny Bullet Journal? | Twój rok z bullet bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie, Zennor Compton.

Czołem Rudziki!
Tak jak wam obiecywałam – przychodzę dzisiaj do was z recenzją pewnego poradnika. Ostatnio opowiadałam wam o gotowym terminarzu/kalendarzu/planerze/zwał-jak-zwał. Dziś mam coś dla tych z was, którzy nie chcą iść na łatwiznę i pragnął stworzyć swój własny, niepowtarzalny Bullet Journal od podstaw. Pozwólcie, że opowiem wam o poradniku pt. Twój rok z bullet bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie autorstwa Zennor Compton.

środa, 8 listopada 2017

Ogarnij dupsko! | Bullet book. Bądź pięknie zorganizowana, David Sinden

Czołem Szyszunie!
Ale mam urwanie głowy (żeby nie powiedzieć dosadniej xD), nie wyobrażacie sobie! Jedynym ratunkiem, a zarazem moim największym przyjacielem ostatnich tygodni jest  kofeina. A wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby Ula umiała lepiej organizować sobie czas. Ale nie umie. Ale się uczy. Jak się uczy?  Otóż uczy się z pomocą jednej z dwóch książek, o których dziś zamierza wam co nieco opowiedzieć.  Pora na słów kilka o Bullet book. Bądź pięknie zorganizowana.  O drugiej, ściśle z tą powiązanej opowiem wam niebawem ;).I już na wstępie melduje, że ten post z pewnością poprowadzę inaczej, niż mam to w zwyczaju, bo i wspomniane książki nie są czymś, o czym zwykłam tu pisać ;).

środa, 1 listopada 2017

Tu legendy i baśnie stają się prawdą... | Śpiący Książę, Melinda Salisbury

Czołem Duszki!
Na początku nieksiążkowo troszkę, ale... ALLELUJA! Naprawili obserwatorów w bloggerze ludziska :D. Ale ja nie o tym dziś miałam mówić ;)
Nastraszyliście mnie tą książką. Mówiliście, ze będzie słaba. Mówiliście, że Śpiący książę Melindy Salisbury sprawi mi zawód. Czy tak się stało? Czytajcie dalej, a się dowiecie!

środa, 25 października 2017

Rozmawiając z nieznajomym... | Listy do utraconej, Brigid Kemmerer

Czołem Kafki!
Ostatnio dopisuje mi szczęście, jeśli chodzi o wybór młodzieżówek. Dziś znów przychodzę do was z informacją o niczego sobie perełce. Perełka nosi tytuł Listy do utraconej, a napisała ją Brigid Kemmerer. To tak tytułem wstępu ;)

poniedziałek, 16 października 2017

O rrrany banany, musicie to przeczytać! | Nomen omen, Marta Kisiel

Czołem Wafle!
Nigdy bym nie pomyślała, że kisiel może być dobry na ból zęba. O dziwo jest, bo niejaka Marta Kisiel skutecznie znieczuliła mnie swoją książką pt. Nomen omen i odciągnęła moją uwagę od przeklętej wyrzynającej się ósemki – za co już na wstępie wypadałoby z całego serca Ałtorce podziękować ;). A czym tak skutecznie odrywała moje myśli od tego małego skurczybyka w jamie ustnej? O tym właśnie chcę wam opowiedzieć!

niedziela, 8 października 2017

Co ci żołnierze w sobie mają? | Consolation, Corinne Michaels

Cześć Żabki!
Nienawidzę takiej jesieni. Serio, nic tylko się zakopać w stosie koców z zapasem słodyczy i ogarnąć sobie jakąś dobrą duszyczkę, która od czasu do czasu poratuje człowieka ogromnym kubkiem gorącej herbaty z cytryną. Koniecznie z cytryną. Niestety, jest jeszcze szkoła, a więc w moim przypadku z kocowego letargu nici. Na szczęście jest jeszcze możliwość oderwania się od tej pieruńskiej pluchy z pomocą książki. W ostatnich dniach z odsieczą przybyła mi książka autorstwa Corrine Michaels – Consolation i to o niej dziś wam opowiem ;)


poniedziałek, 2 października 2017

O morderstwie, przyjaźni i zemście | Miasto świętych i złodziei, Natalie C. Anderson

Czołem Pyrki!
Nawet nie wiecie jak fatalnie zakończyłam wrzesień. Zaczęło się od kataru, skończyło na perfidnej grypie z gatunku tych śmiertelnych. Następnie grypa płynnie ewoluowała w rosnącą ósemkę, a na koniec wrzesień strzelił mi w japę zapaleniem… japy. Wyglądam jak ta najmniejsza wiewiórka z Alvina i wiewiórek! Nic to jednak, recenzja się sama nie napiszę, prawda? :D A będzie to recenzja książki, która w niesamowicie skuteczny sposób umilała mi ten okropny tydzień. Pozwólcie, że opowiem wam troszkę o Mieście świętych i złodziei autorstwa Natalie C. Anderson ;).