środa, 12 lipca 2017

Tego nie usłyszysz od książkoholika...

Czołem Książkoholicy!
Nie, to przywitanie nie jest przypadkowe. Albowiem dziś nie mam dla was recenzji, za to mam coś lżejszego – post z przymrużeniem oka. I was też proszę o to, abyście czytali go z na wpół przymkniętym oczkiem, dobrze? Umowa stoi? ;)

Zastanawialiście się kiedyś jakie zdania nie padną z ust książkoholika? Bo ja owszem, i  właśnie o tym dziś będzie. Pozwólcie, że przedstawię wam spis jedenastu wypowiedzi, którymi prawdziwy bibliofil prędzej by się udławił, aniżeli wypuścił je z swojego gardła, przez usta, aż do uszu osób trzecich :).



„NIE MAM JUŻ MIEJSCA NA WIĘCEJ KSIĄŻEK”
Żartujesz sobie? Najpierw pakujesz wszelkie pierdółki do pudeł. Później uznajesz się, że kwiatki na parapecie to takie małe drzewka, z drzew robi się papier, książki są z papieru, więc zasadniczo można wywalić te zielone cudaki w doniczkach i zastąpić je ślicznym stosem książek
Następnie dochodzisz do wniosku, że rybki, żółwie, papugi i inne tarantule świetnie by się miały w pokoju rodziców, brata, ewentualnie w kuchni, i tym sposobem zwalniasz kawałek powierzchni, która idealnie nada się na twoje kolejne papierowe dzieci. 
Kolejnym etapem jest wywalenie łóżka i wstawienie w jego miejsce kolejnego regału – w końcu ludzkość tyle czasu spała w jaskiniach na gołym kamieniu, i jakoś przetrwaliśmy, więc co ci zaszkodzi, jeśli przerzucisz się na spanie w śpiworze na podłodze? Z resztą podobno spanie na twardym jest zdrowe (gdzieś o tym czytałeś). 
Ostatnim, desperackim krokiem jest kitranie tych najstarszych, najbrzydszych, tudzież najgorszych książek do pudeł. W prawdzie serce się kraja, ale hej! Przecież nadal je masz, tak? 
Teraz tylko trzeba wykombinować sposób na to, żeby balkon w bloku przebudować na przedłużenie pokoju i wstawić tam regał. Jaki to jest problem? ;)



„JESZCZE JEDEN ROZDZIAŁ I IDĘ SPAĆ”
(powiedziane i dotrzymane!)
Tik… tak…. Tik… Tak… Przecierasz oczy i zerkasz na zegar. W ciemności widzisz, jak krótsza wskazówka niebezpiecznie zbliża się do smukłej jedyneczki na zegarowej tarczy. Cholera, czas najwyższy odłożyć tę książkę, bo jutro nie wstaniesz! No ale… chyba nic się nie stanie, jeśli dokończysz rozdział, prawda? Pięć minut cię nie zbawi, czytasz. I czytasz… i czytasz… i ziewasz… i czytasz… tik… tak… tik… zerkasz na zegar i oczom nie wierzysz. 3:30. Szlag by to… no nic, dokończysz ten rozdział i tym razem NAPRAWDĘ na tym koniec. Jasne ;)



„KUPUJĘ ZA DUŻO KSIĄŻEK”
Patrzysz na wyciąg z konta i oczom nie wierzysz. Przekroczyłeś debet! Czyżby bułki podrożały? A może to masło? No bo przecież na pewno winowajcą nie są książki. Nie ma bata. Co to, to nie. I nic to, że nie minęła nawet połowa miesiąca, a ty odebrałaś już piątą przesyłkę z księgarni… ;)



„NIE MAM OCHOTY NA WEJŚCIE DO KSIĘGARNI”
Włóczysz się po tej pieprzonej galerii od czterech godzin, a swetra, w którym nie wyglądałbyś jak nieporadny kłębek wełny jak nie było, tak nie ma. Masz już dość. Jedyne o czym marzysz, to czym prędzej wsiąść w autobus i wrócić do domu, zdjąć obgryzające cię buty, zaparzyć sobie ogromny kubek herbaty, wpakować się do łóżka i zabrać za książkę. Kierujesz się do wyjścia sprawdzając rozkład. Masz akurat tyle czasu, aby dojść na przystanek… i wtedy przechodzisz obok księgarni. A ona kusi. Oj kusi. (nie masz na to czasu!) Z wystawy patrzą na ciebie intrygujące nowości. (jesteś padnięty!) Gdzieś tam w głębi czają się nieco starsze perełki… och, chrzanić to! „Pojadę następnym…” -  myślisz, przekraczając próg księgarni.



PRZECZYTAŁEM JUŻ WSZYSTKO, CO CHCIAŁEM PRZECZYTAĆ”
Legenda głosi, że któryś książkoholik kiedyś w pełni zaspokoił swój książkowy głód. „Cóż, mnie to na pewno nie dotyczy.” – właśnie ta myśl przebiega ci przez głowę, kiedy dopisujesz do swojej listy Must read dwusetną książkę… ;)



„OKŁADKA JEST MI ZUPEŁNIE OBOJĘTNA”
Niby mam uczyła, że ważne jest to, co jest w środku. Niby wiesz, że nie powinieneś się dać przekupić tłoczeniom i brokatowym napisom. No i pamiętasz, że ilustracje wcale nie są ważne, liczy się treść. A poza tym jesteś już zdecydowanie za stary na tę książkę… Oh, kogo ty oszukujesz? Przecież i tak kupisz sobie tę książkę chociażby po to, żeby móc postawić ją na swojej półce i nacieszyć oko. I niechaj ten, kto nigdy tak nie zrobił pierwszy rzuci kamieniem!



„MAM JEDNĄ, ULUBIONĄ KSIĄŻKĘ”
A teraz wyobraź sobie, że za moment wszystkie książki na ziemi znikną. Rozpłyną się w powietrzu, niczym cichacz puszczony na wietrze i już nie powrócą. Zostaną po nich tylko wspomnienia. Możesz jednak ocalić jedną książkę. Jedną, i tylko jedną z wszystkich, które tak bardzo kochasz. Potrafiłbyś wybrać? Oddzieliłbyś jeden tom z całej serii? A może wyłonił jakąś świetną jednotomówkę, spośród dziesiątek świetnych historii? Podołałbyś takiej odpowiedzialności? „Ni cholery. Nie. Nie zmuszajcie mnie do tego!” – mamroczesz siedząc w kącie i kołysząc się w przód i w tył.



„NIGDY NIE MIAŁEM KACA KSIĄŻKOWEGO”
Jasne. I wcale nie znasz tego uczucia pustki i beznadziei, kiedy bezduszny autor morduje twojego ulubionego bohatera w ostatnim zdaniu powieści i pozostawia cię z niczym? Albo tego tępego bólu w klatce piersiowej, który czujesz, kiedy na ostatnich stronach powieści pan X i pani Y wbrew wszystkiemu nie dostają happy endu, na który, do diaska, zasługiwali? I nigdy nie zdarzyło ci się wysmarkać paczki chusteczek i zalać książki słonymi łzami? Uważaj, bo uwierzę.



„MAM ZA DUŻO KSIĄŻEK”
Patrzysz przez okno na odjeżdżający samochód kuriera, który wymija kierującego się do twoich drzwi listonosza. Czym prędzej lecisz do domu odstawić karton z książkami. Cholera, ciężkie to! Niby tylko 10 kilo, a jednak rączki cię bolą. Zbiegasz do frontowych drzwi akurat w momencie, w którym listonosz dzwoni dzwonkiem.
- Dzień dobry pani Gosiu, ja z paczką. A pani to czyta to wszystko? Toć jest dopiero dziesiąty, a ja już czwartą przesyłkę pani niosę!
Przewracasz oczami. Oni nigdy nie zrozumieją. Odbierasz paczkę, bierzesz ją w objęcia i popychasz tyłkiem drzwi, no bo przecież ręce masz zajęte. Odnosisz pudło do pokoju i czujesz wibrowanie w kieszeni. Zerkasz na ekran telefonu: „Możesz już odebrać swoją paczkę w paczkomacie…” Doskonale! Jeszcze tylko dwie przesyłki, i będziesz miała wszystko czego potrzebujesz… w tym miesiącu :)




„NIE, NIE CHCĘ MIEĆ WŁASNEJ BIBLIOTECZKI”
Takie bajki to opowiadaj komuś innemu. Na pewno już zmierzyłeś wymiary ścian, sprawdziłeś ile cię wyjdzie kupno tego pięknego regału z IKEA, a do tego jakiegoś wygodnego fotela… i może jeszcze jednego regału, takiego nietypowego? Albo wiszących półek? A może by tak zbudować cały dom z książek? Oj, chyba się za bardzo rozpędziłeś! Chociaż jakby tak… No bo  w sumie czemu nie?



„NIE ZMIESZCZĘ TU KSIĄŻKI”
Błąd. Choćbyś miał wypakować z torby/plecaka połowę rzeczy i opchnąć je po kieszeniach, albo wpakować do torebki dziewczyny/plecaka chłopaka, książka na pewno jakoś się wciśnie do TWOJEJ torby. Zawsze przecież istnieje ryzyko, że porwą cię kosmici, i co ty biedny poczniesz w tym UFO bez czegoś do czytania? A jeśli nagle meteoryt grzmotnie w twój dom i zniszczy wszystkie książki? Oj nie, musisz mieć przy sobie choć jedną, tak na wszelki wypadek. No… może nie jedną. Może cztery?



To już wszystko na dziś. I jak, zgadzacie się ze mną? A może macie inne pomysły? Na ile w skali od 0 do 11 jesteście książko holikami? Czekam na was w komentarzach!


Całuję i proszę was, dbajcie o drzewa, bo jeśli się skończą, to skąd weźmiemy tlen, by móc oddychać? Bez oddychania nie da się czytać!

Q.

29 komentarzy:

  1. Dokładnie tak! Wszystkie te teksty nigdy nie padły z moich ust ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaha :) świetny wpis, doprawdy :)
    Noszę codziennie wielgachną torebkę, bo zawsze mam przy sobie książkę lub dwie + czytnik + milion innych rzeczy, które wyciągam, jeśli jakieś grubsze tomiszcze próbuje mi wmówić, że go nie zmieszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się ze wszystkim :D :D
    Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka nie jest mi obojętna, ale ja mam takie dziwne nastawienie, że o ile mnie nie zachęca, to zniechęcić już może :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodałabym do tego:
    - Po co Ci tyle książek?
    - Nie rozumiem pytania :)
    Trafiłaś w dziesiątkę, no może poza kacem książkowym, ale za to mam zamiar zabrać się w artykule, który planuję ;)
    http://favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. A takie proste "Nie mam ochoty czytać" lub "Zmęczyło mnie czytanie, zrobiłabym coś innego"? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakbym czytała o sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam wiecznie marudzę, że wydaję za dużo kasy na książki, chociaż wcale nie przeszkadza mi to kupować dalej. No i zdarza mi się mówić, że mam za dużo książek i że nie mam już na nie miejsca (mam nadzieję, że w ten sposób zmobilizuję tatę, żeby dorobił mi regały :D).

    Gratuluję pomysłu i potwierdzam, że post jest dowcipny :)

    Mam tylko jedną małą uwagę: "Patrzysz na wyciąg z kąta i oczom nie wierzysz. Przekroczyłeś debet!" - dlaczego wepchnęłaś biedny wyciąg do kąta? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. To z balkonem to wcale nie jest taki głupi pomysł... Tylko trzeba znaleźć dobrego architekta i wykonawcę. Myślę, że jak poprosisz Janusa to ci zrobi, hehe
    Ileż to ja razy uznawałam, że jednak ten podręcznik do matmy nie jest mi potrzebny, koleżanka i tak go weźmie, żeby mi się tylko książka zmieściła na nudną historię? Po co mi słuchać o królach elekcyjnych jak tu tyle do czytania xd

    Urszulo moja droga, konto bankowe nie pisze się z "ą" XD

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. No normalnie cała ja, chociaż z czytaniem po nocach wstrzymuję się do piątku/soboty. Jednak wstawanie o 5-tej ma swoją cenę, ale czasami zdarzy się "jeszcze jeden rozdział", a potem chodzący trup :D A miejsce na książki ostatnio się znalazło - zrobiliśmy z tatą regał. Jeszcze kawałek miejsca zostało. Lubię być książkoholikiem, a pani w kiosku ruchu chyba niedługo będzie miała mnie dość.
    Pozdrawiam
    #LaurieJanuary

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post, ale chyba część rzeczy powiedziałam albo powiem w przyszłości, więc nie jestem książkocholiczką, świadczy o tym również to, że rzadko kupuję papierowe dzieci (i te czytnikowe też) :( Czekam na więcej takich postów!

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkoholik 9/11
    W ramach terapii ostatnio nie weszłam do księgarni. Bolało, ale się udało!
    Poza tym u mnie na razie czas na zdejmowanie cudaków z okien i zastąpienia książkami. Jeszcze cudem książki mieszczą się na półkach, ale mało brakuje...
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zrobiłaś mi tym postem dzień, chociaż na brak miejsca marudze notorycznie to i tak upycham coraz więcej pierdół do półek, aby mieć więcej miejsca na książki :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakie to prawdziwe xD Świetny tekst, pośmiałam się do monitora :) Co do torebki, to książka jest pierwszą rzeczą, którą tam wpycham xD A małe torebki kupuję dobierając ich rozmiar tak, żeby na pewno zmieściła się chociaż jedna książka :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie przedstawiłaś "bookloversów" :) Czyta się to bardzo zabawnie... A potem człowiek uświadamia sobie, że to prawda i uśmiech troszkę oklapuje (zwłaszcza jeśli chodzi o wydawany hajs na kolejne książki... Nie jest tanio! Twój portfel krzyczy precz, ale jesteś głuchy...)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się ze wszystkim i podpisuję pod tym rękami i nogami :) zwłaszcza, że z braku miejsca na półkach trzymam książki w dziwnych miejscach, a portfel woła o litość :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzucam kamieniem (albo jakąś cegłą, czyli na przykład słownikiem)! Totalnie nie interesuje mnie trzymanie książek dla okładek :P
    Dla mnie książki w serii mogą być nawet nie do pary! I nie dostanę przez to estetycznego zawału serca.
    Łącznie to chyba z trzema punktami się nie zgadzam, a tak to wszystko prawda! Aaale, po co ja ci to mówię? Przecież świetnie zdajesz sobie z tego sprawę, nie? ;)
    Mieszkając w małym pokoju z siostrą nie ma za bardzo miejsca, by sobie książkami dogadzać, dlatego ostatnio nawet próbuję sprzedać niektóre podręczniki, a resztę, jeśli się nie uda, to oddam bibliotece po przeczytaniu ich. Jak już się na swoje przeprowadzę, to może wtedy sobie pofolguję! zapełnianie pustej półki książkami czyni moje serce pełne psychopatycznej przyjemności <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznaję się, że kac książkowy dopada mnie rzadko, ale, fakt, jak już mnie złapie, to na całego. Zdarza się to zawsze przy czytaniu HP... Co do pierwszego punktu, to u mnie jest on trafiony na 100%. Bez przerwy myślę o tym, co mogę wynieść z pokoju, żeby zmieścić więcej książek. Obawiam się, że za jakiś czas pozbędę się biurka, łóżka i szafy, żeby żyć w szczęściu pośród moich stosów <3

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z Tobą. Jednak co do drugiego, u mnie sen wygrywa z książką... no chyba że trafię na ciekawy moment :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przegenialny post! ❤ Jakbyś pisała o mnie😁❤❤ Boję się, że będąc jutro w Krakowie, znowu jakaś księgarnia mnie skusi😁 Cieżkie życie😁
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na ostatnią recenzję😘
    karolinaiwaniec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakie to jest prawdzie Cudowny post i nie spodziewałam się, że można tak to fajnie napisać.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :D
    https://gosiaandbook.blogspot.com/2017/07/wywiad-z-hersiak.html

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja lubię narzekać, że za dużo kupuję, mam dużo książek i nie wiem, jak książki się zmieszczą xd
    W galerii mam tylko empika, więc raczej też już się ogarnęłam z bieganiem doń, bo jest po prostu za drogo... No ale reszty chyba nie xd

    Pozdrowienia!
    tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie no z przymrużonym okiem czytać nie będę bo potem mnie boleć będzie :P
    Ej, ale ja naprawdę nie mam miejsca na książki :/
    No ja to nie mówię, że jeszcze jeden rozdział, bo nie mam komu już mówić, wszyscy mają mnie dość :( No, ale ja tak samo jak kocham czytać książki, tak kocham i spać, więc...jeśli jestem zmęczona to idę spać, a le jeśli nie jestem to czytam...zwłaszcza teraz, bo naoglądałam się seriali o zombie i teraz się boję w nocy spać xDD
    Mi to zazwyczaj tata mówi, że za dużo książek kupuje, no ale...była promocja :')
    Ej, ty, a le ja chyba naprawdę nigdy nie miałam kaca książkowego O.o Wydaje mi się, że jeszcze żadna książka mnie na tyle nie zachwyciła. Zazwyczaj mam tak, że całkowicie wtapiam się do książkowego świata, a nigdy powieść się kończy to po prostu z niego wychodzę :p Jedynego kaca jakiego miałam to po Ani z zielonego wzgórza :(
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze u mnie pasowałoby "Nigdy nie kupiłam żadnej książki na wyprzedaży w Biedronce" :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Najprawdziwsza prawda! Zgadam się ze wszystkimi podpunktami!
    A wybór jednej książki, którą bym miała ocalić jest niemożliwy i przerażający zarazem! Ale jak? Tylko JEDNĄ KSIĄŻKĘ?!

    Książkoholik 11/11 ze mnie! :D

    Genialny wpis! ❤

    pozdrawiam,
    liveandletread

    Justyna

    https://live-and-let-read.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgadzają się tylko niektóre kwestie, hahahaha! :D
    Świetny, genialny pomysł na post. :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jestem inna w dwóch kwestiach - bardzo szybko zasypiam, za bardzo! Potrafię zasnąć czytając książkę i obudzić jak spadnie mi ona na twarz :D A druga kwestia - wyznaczyłam sobie miesięczny limit książek. Nie kupuję ani jednej więcej, inaczej bym zbankrutowała :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu!
Jeśli już tu trafiłeś, to zostaw po sobie ślad ;)
Proszę, najpierw przeczytaj, później skomentuj. Zależy mi na twojej SZCZEREJ opinii. ;)
Zaglądam do każdego, kto pozostawi po sobie trop w postaci komentarza, lub obserwacji ;)