czwartek, 14 lipca 2016

Tym razem bez serduszek. Poznajcie historię niesamowitej przyjaźni!


Witajcie Kochani! 

Dziś mam dla was kolejną recenzję filmową. W dodatku historia jest troszkę podobna do tej, o której opowiadałam kilka dni temu (dla niewtajemniczonych: Kliknij mnie, co ci szkodzi :P), chociaż niezupełnie. Ten post będzie poświęcony francuskiemu (nie zrażajcie się!) filmowi o tytule Nietykalni.

Czemu postanowiłam o nim napisać? Cóż… Uważam, że dobrymi rzeczami należy się dzielić, a ten film jest perełką, przysięgam. Zachwycił miliony ludzi nie tylko we Francji, ale na całym świecie, w tym także mnie. Tak więc zgodnie z zasadą szerzenia dobra nie mam wyboru, muszę Wam o nim opowiedzieć. No to jedziem!

Jak już mówiłam Nietykalni to produkcja francuska z roku 2011. Film został doceniony – otrzymał 31 nominacji do różnych nagród , z czego wygrał 7 z nich (m.in. nagrodę: Satelity za „najlepszy film”, Goya za „najlepszy film europejski”, a Omar Sy otrzymał Cezara w kategorii „najlepszy aktor”). To tak na poparcie słów, które za chwile padną z moich ust (palców?) ;). Olivier Nakache i Eric Toledano są odpowiedzialni zarówno za reżyserię, jak i scenariusz Nietykalnych. Co jeszcze musicie wiedzieć zanim przejdę do mojej opinii? Ach, właśnie! Film jest oparty na prawdziwej historii, tak więc jeśli chodzi o gatunek Nietykalni są filmem biograficznym, ale też (przede wszystkim) komedią i dramatem (czyli komedio-dramatem.. tak?) ;). 


Ale przejdźmy już do samej historii! Philippe – sparaliżowany, zamożny Francuz poszukuje opiekuna i w tym celu przeprowadza wywiad z potencjalnymi kandydatami na to stanowisko. Gdy podczas rozmowy kwalifikacyjnej jeden z ochotników, Driss, oświadcza, że przyszedł tu tylko po zaświadczenie mówiące, że wykazał chęć podjęcia pracy (niezbędne do otrzymania zasiłku dla bezrobotnych) nasz chory bogacz rzuca mu wyzwanie – jeśli przepracuje u niego miesiąc, to dostanie takowe zaświadczenie, plus wypłatę. Driss zgadza się na taki układ. To wydarzenie daje początek niesamowitej przyjaźni pomiędzy chłopakiem z biednej dzielnicy, a mężczyzną mającym wszystko z wyjątkiem zdrowia. Nie chcę popełnić spoileru, więc… Reszta niech będzie milczeniem ;).


Od czego by tu zacząć… Może od samej historii. Według mnie jest ona niesamowita, smaczna i na wskroś prawdziwa, szczera. Zderzenie dwóch zupełnie innych światów zapewnia widzowi wiele okazji do śmiechu, ale i skłania do zastanowienia się na pewnymi rzeczami. Śmiechem wybuchałam za każdym razem, kiedy Phillippe skłaniał Drissa do kontaktu z sztuką. To, jak prosty, nieobyty mężczyzna reagował na obrazy w galerii, włoską operę albo muzykę klasyczną rozbroiło nie tylko mnie, ale wielu z moich znajomych, którzy oglądali Nietykalnych. Humor działał też w drugą stronę: Driss, nie mający wiedzy medycznej i wykształcenia opiekował się przecież sparaliżowanym mężczyzną, a więc popełniał masę komicznych wpadek, ale też wprowadzał kolory i świeżość w życie Phillippa. Film nie jest jednak szablonową komedią. Humor, który wpleciono w Nietykalnych jest inteligentny, oryginalny i świetnie wyważony
Opowieść nie tylko bawi, ale też skłania do refleksji. Po obejrzeniu zastanawiałam się nad tym jaką historię skrywają ludzie niepełnosprawni. Co sprawiło, że dotknął ich paraliż? Jakimi ludźmi byli przed wypadkiem.. a raczej jakim są nadal, ukryci pod zasłoną choroby? 


Kolejnym niezaprzeczalnym atutem Nietykalnychdwaj główni bohaterowie. Może zacznę od Drissa, ponieważ z dwojga dobrego wolę jego ;). 
Jest to czarnoskóry mężczyzna z slumsów. Driss ma pod górkę, życie nigdy go nie oszczędzało. Jest biedny, więc jak łatwo się domyśleć nie przepada za bogaczami. Podejmując wyzwanie Phillippa Driss przeprowadza się do domu swojego pracodawcy. Oh, gdybyście widzieli jego reakcję na własną łazienkę i ogromną sypialnię, ten szok i zachwyt wymalowany na twarzy! Na początku wykazuje prawie zerowe zrozumienie dla niepełnosprawnego, zapomina o jego paraliżu, nie rozumie powagi sytuacji. Jednak z czasem opieka przestaje stanowić dla niego problem, ale nadal robi wszystko „po swojemu”, za co go uwielbiam. Omar Sy odwalił kawał dobrej roboty. Postać, którą gra jest tak niesamowicie pozytywna i prawdziwa, że nie da się jej nie lubić. Nie ma sceny, w której czuć od niej fałsz. Driss zawsze mówi to, co myśli, jest szczery do bólu i to jedna z cech, która mnie w nim urzekła. Do tego jest cholernie niepoprawny. A jeśli dodać do tego to, jak on tańczy, zobaczcie tylko:

Z kolei Phillippe (grany przez Françoisa Cluzet'a) jest z pozoru poważnym, zamożnym wdowcem. Kiedy go poznajemy wydaje się być zgorzkniały, nudny i niewesoły. Ciężko się dziwić, w końcu jest sparaliżowany od szyji w dół. Mężczyzna ma dosyć fachowej opieki pielęgniarskiej, jest zmęczony współczuciem i traktowaniem go jak kaleki. To, że jeździ na wózku nie oznacza przecież, że sparaliżowało mu mózg. Jednak z biegiem czasu pod wpływem Drissa Phillippe odżywa, zaczyna cieszyć się życiem. Podobało mi się to jak „potajemnie” poszerzał horyzonty swojego opiekuna. Razem obaj panowie stanowią naprawdę zgrany duet ;).

Co jeszcze warto powiedzieć? Ach oczywiście, przyjaźń! Przeciez to ona jest tu najważniejsza! A więc z początku Drissa i Phillippe’a łączy relacja czysto zawodowa. Opiekun zwraca się do niego per „pan”, ten z kolei traktuje go jak swojego pracownika. Znajomi chorego odradzają mu zatrudnienie Drissa, bo to nieprofesjonalne, bo bandyta, bo złodziej, no nic tylko zamknąć go w więzieniu. Jednak Phillippe nie zważa na to. Cierpliwie znosi błazenadę Drissa. Z czasem granica „pracodawca-pracownik” zaciera się, i tak tworzą się zalążki pięknej przyjaźni. To, co ci dwoje będą wyprawiać później przechodzi ludzkie pojęcie! Kurcze, chciałabym wam przytoczyć jakieś przykłady, ale to by popsuło cały efekt. Z resztą z doświadczenia wiem, że opowiedziane wydarzenie traci co najmniej 30% humoru, tak więc poprzestanę na tym. Sami sprawdźcie jakie rozrywki mogą wymyślić sparaliżowany milioner i niepoprawny Francuz ;).



Jeśli chodzi o aspekty techniczne to tu też scenarzyści się spisali. Film jest pięknie nakrecony, zdjęcia są świetne.  Do tego dochodzi soundtrack, który moim zdaniem należy do jednych z lepszych, jakie powstały w ostatnich czasach. Świetne jest też to, że nie ma tu zbędnych scen, nudnych przestoi, które pozwoliłyby na rozproszenie uwagi. Minusem mógłby być brak przystojniaka, ale na litość boską, czy w każdym filmie musi być ciacho? :) 

Podsumowując: Nietykalni to piękna komedia. Film zdecydowanie wyróżnia się na tle tych wszystkich schematycznych komedii. Humor jest obłędny! Oglądałam Nietykalnych już wiele razy, i nadal śmieję się słysząc Drissa i te jego mądrości ;). Jeśli macie ochotę na dobrą, oryginalną komedie, to jest to film dla was! 

Skusicie się? A może już oglądaliście Nietykalnych? Czekam na wasze opinie!

Pozdrawiam cieplutko (u was też tak niemiłosiernie leje? ;<),

Quidportavi

24 komentarze:

  1. Wiesz, widzę Twojego bloga i myślę sobie: O! Do Ciebie jeszcze nie zaglądałam!
    Patrzę, najnowszy post. N-i-e-t-y-k-a-l-n-i! <3
    Już byłam szczęśliwa, ponieważ ten film jest cudowny, a Ty ślicznie go opisałaś :D
    Jestem zachwycona tym filmem do granic możliwości. Zazwyczaj sięgam po fantastykę, jednak "Nietykalni" podbili moje serducho :)
    Ech, u mnie też leje y.y
    Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, taki komentarz to miód na moje serce! <3
      Musiałam o nim napisać, bo powiedzmy sobie szczerze, każdy powinien chociaż raz go obejrzeć! Też zwykle oglądam jakieś fantasy albo Sci-Fi, czasem romansidło, ale Nietykalnych mogę oglądać nieskończenie wiele razy i nigdy nie mam dość :D
      Do kitu takie wakacje ;<
      Buziaki ;*

      Usuń
  2. Nietykalnych oglądałam już bardzo dawno temu. Mogę z dumą powiedzieć, że jest to jeden z moich ulubionych filmów. Jest wzruszający,ale i śmieszny zarazem. Strasznie podoba mi się historia zawarta w tym filmie. Nie opowiada standardowo o pustych licealistkach, wampirach, albo czymś w tym rodzaju. Ten film na swój sposób jest bardzo oryginalny. I co fajne nie opowiada o miłości tylko o przyjaźni co rzadko się zdarza w dzisiejszych czasach. A aktorzy są świetni. Tak jak pisałaś wcześniej, grają autentycznie i widać, że włożyli całe serce w tę rolę.
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, świetny blog i recenzja, dodaję się do obserwatorów! "Nietykalnych" oglądałam kilka lat temu na którejś ze szkolnych lekcji i pamiętam, że mi się podobało. Jednakże pewnie sama wiesz, jak to jest oglądać cokolwiek w szkole - zazwyczaj interesuje nas wszystko, tylko nie film - i nie za bardzo wszystko pamiętam. Muszę sobie go na spokojnie odświeżyć, a lista filmów, które bezwarunkowo muszę obejrzeć wciąż rośnie :)
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Oj tak tak, znam to ;/. U mnie takim filmem "szkolnym", który okazał się fenomenalny, był Miód w głowie. Jak słowo daję calutka klasa oglądała bez słowa, tylko kiedy się śmialiśmy, to było nas słychać :D właściwie, to muszę tu kiedyś o nim napisać. A Ty koniecznie odśwież sobie Nietykalnych w domu, to zupełnie inaczej, niż kiedy ogląda się w szkole ;)
      Buziaki ;*

      Usuń
  4. Słyszałam dużo dobrego o tym filmie. Gdyby to była książka, to z chęcią bym przeczytała, ale nie przepadam za podobnymi filmami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy byłaby z tego dobra książka. Wydaje mi się, że to aktorzy tutaj są najbardziej zasłużeni, najważniejsi, chociaż fabuła też jest dobra ;) Nie mniej jednak rozumiem Cię ;)

      Usuń
  5. Koniecznie muszę oglądnąć ten film, widziałam kiedyś zwiastun ale stwierdziłam że to pewnie jakaś tandetna komedia-dramat jakich wile. Nie spodziewałam się że może być aż tak dobry! <3
    Nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też po zwiastunie bym po niego nie sięgnęła. Właściwie obejrzałam go przypadkiem: tata kupił go z jakiegoś promocyjnego koszyka, i włączył jak jedliśmy obiad czy coś takiego, no i zanim się spostrzegłam film się skończył :P Świetny jest, polecam!

      Usuń
  6. Oglądałam "Nietykalnych" kilka razy. Pierwszy raz w kinie plenerowym w moim mieście. A tak z chłopakiem postanowiliśmy sobie przejść się, dla zabicia czasu. Nie wiedzieliśmy o tym filmie nic. A okazał się być taką perełką! Potem oglądaliśmy go jeszcze kilka razy. Film naprawdę godny polecenia. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze chciałam obejrzeć coś w kinie plenerowym, a nigdy nie miałam okazji póki co :) takie perełki "z zaskoczenia" są najlepsze <3
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
  7. Z doświadczenia wiem, że francuskie komedie są zazwyczaj bardzo dobre:) Na pewno obejrzę "Nietykalnych" choćby dlatego, że film nie pochłania aż tyle czasu, co np przeczytanie książki, więc nawet, gdyby mi się nie spodobał (w co wątpię), to nie będzie to czas zmarnowany. Bohaterowie też wyglądają na bardzo ciekawych.
    Świetny blog i recenzja, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :* Racja, film trwa maksymalnie 2 godziny z kawałkiem, a książkę czyta się... A to już zależy od czytającego i od książki ;)
      Bohaterowie są świetni, a to dzięki genialnej obsadzie.
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  8. Oglądałam dawno temu, genialny film, polecam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam go już chyba ze trzy razy i nadal jestem nim zachwycona :)
    Rzeczywiście nie jest to szablonowa komedia. Uwielbiam go i urzeka mnie przyjaźń jaka łączy tych dwóch bohaterów.
    A co do przystojniaka w każdym filmie, to na upartego Driss jest całkiem niezły ;D
    Poza tym Twój blog bardzo przypadł mi do gustu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no tak, Driss nie jest najgorszy, ale wygląda jak mój starszy brat w negatywie - ta sama mimika, budowa ciała.... no wszystko, serio! Dlatego ma minus 200 do atrakcyjności :")
      Cieszę się, że Ci się spodobał, i oczywiście zachęcam do obserwacji :P

      Usuń
    2. No ja na szczęście nie mam takich odczuć :D nie przypomina żadnego z moich braci :)

      Usuń
    3. :D Może po prostu Ci się wydaje, a swoją drogą Twój brat musi być przystojny :D

      Usuń
    4. Yyy.. no ja nie umiem tego ocenić, bo patrzę na niego oczami siostry, przez pryzmat 18 lat bójek i innych takich xD

      Usuń
  10. Nietykalni to wspaniały film, naprawdę perełka ❤ Kocham tę historię, a ruchów tanecznych Drissa nie da się nie przeoczyć :D Daje też dużo do myślenia jeśli nie mamy w ogóle do czynienia z osobami niepełnosprawnymi. Ach, chyba obejrze go jeszcze raz, bo aż mi tęskno :''')

    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam te scenę z urodzin <3 za pierwszym razem płakałam ze śmiechu... z resztą za drugim i trzecim też xD I masz rację, film daje do myślenia, a jednocześnie jest cudownie zabawny, lekki ^^

      Usuń
  11. Wiele dobrego słyszałam o tym filmie, choć nie miałam okazji jeszcze go oglądać.

    https://psychologpopracy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu!
Jeśli już tu trafiłeś, to zostaw po sobie ślad ;)
Proszę, najpierw przeczytaj, później skomentuj. Zależy mi na twojej SZCZEREJ opinii. ;)
Zaglądam do każdego, kto pozostawi po sobie trop w postaci komentarza, lub obserwacji ;)