piątek, 15 lipca 2016

The summer reader book TAG

Hola hola! Zanim przejdę do TAGu – słowo wyjaśnienia. Wiem, że TAGi są kojarzone z zapychaczami, z czymś robionym na siłę, co nic nie wnosi. I okej, piekielnie często tak jest – zaglądam na różne blogi i widzę wpisy o 10 książkach, o każdej po 1 zdaniu i w sumie… nic mi to nie daje, może tylko to, że czasem ktoś napisał zabawne 10 zdań, a nie przeciętne 10 zdań. Ale przecież TAG może być pożyteczny! Ile jest książek, które przeczytałeś/aś dawno temu, no i recenzje napisać nie bardzo jest jak, bo pamiętasz 1/8 z historii, odczucia też już wyblakły? Zwykle pamięta się te najsilniejsze, więc prawie na pewno zapomniałbyś/zapomniałabyś o niuansach, drobiazgach, które przecież też mają znaczenie. I tu świetnym wyjściem jest właśnie TAG – możesz napisać kilka zdań o tych pozycjach, które utkwiły ci w pamięci z jakiegoś konkretnego powodu. I właściwie jest to też nie lada wyzwanie – przekonać czytającego do książki kilkoma zdaniami, a nie wieloakapitowym tekstem ;). I tak ja postanowiłam podchodzić do TAGów. Będę je robiła raz na jakiś czas, ale nie żeby zapchać luki w blogu, bo pisana byle jak, byle co, na siłę nie uznaję. W TAGach będę starać się podać książki godne uwagi i, na ile to możliwe, zachęcić albo zniechęcić do nich ;). To już chyba wszystko, co miałam do powiedzenia, pora na TAG!



1.Lemoniada - książka, która gorzko, żałośnie się zaczęła, ale potem stała się lepsza.
Tak myślę i myślę… I chyba pasuje mi tutaj Klątwa tygrysa (Colleen Houck). Z początku trzeba było czekać i czekać bo Kelsey, czyli główna bohaterka sobie tylko pracowała w cyrku, i to nudziło i się dłużyło. A, no i retrospekcja zawarta na pierwszych stronach była jakaś irytująco chaotyczna. Ale kiedy akcja przeniosła się do Indii historia stała się ciekawa. Wątek klątwy i poszukiwań jest wciągający, a bohaterowie sympatyczni (chociaż Keley chciałam udusić),W dodatku większość książek oferuje nam mitologię grecką, rzymską, czasami trafi się nordycka…. A tutaj poznajemy indyjskich bogów i boginie, co jest miłą odmianą ;).








2.Złote słońce - książka, która wywołała u ciebie niezrównany uśmiech.
Zdecydowanie cykl Wodospady cienia C. C. Hunter! Autorka ma tak lekkie pióro, historia wciąga, a każda z stworzonych przez nią postaci ma inny charakterek, więc rozmowy między bohaterami są obłędne. Czytałam ją daaawno temu, a nadal pamiętam niektóre dialogi. Owacje dla pani Hunter za poczucie humoru, które wylewa się z Wodospadów ;).




3.Tropikalne kwiaty - książka, której akcja rozgrywa się za granicą
Mało tego, że za granicą, Obca (Diana Gabladon) przenosi nas w czasie, i trafiamy do osiemnastowiecznej Szkocji! Właściwie chciałam napisać o jej w punkcie drugim, ale tu bardziej pasowała. Opowieść jest świetna, oryginalna i niesamowicie klimatyczna. Można odpocząć od Londynu i USA, zapomnieć o nowych technologiach i elektryczności. Diana Gabladon przenosi nas do świata walecznych Szkotów, w którym czarownice palono na stosach, a kobiety miały beznadziejnie mało praw. Wyobraźcie sobie co w takiej rzeczywistości zrobi Claire – kobieta żyjąca w XX  wieku, była pielęgniarka pomagająca na froncie II wojny światowej, obdarzona nie lada charakterkiem? Wiecie co? Chyba wiem o czym będzie kolejna recenzja :D.









4.Cień drzewa - książka, w której tajemniczy lub mroczny bohater został przedstawiony jako pierwszy
O luju… Nic nie przychodzi mi do głowy, pustka ;<. Może Ember in the Ashes. Imperium Ognia (Sabaa Tahir)? Na początku poznajemy brata głównej bohaterki, który zostaje pojmany przez „tych złych”. Chłopak był małomówny, skrywał jakiś sekret, o czym dowiadujemy się z wspomnień jego siostry. Później prawda wychodzi na jaw i tajemnica trochę się rozwiewa, ale nie do końca. Swoją drogą nie mogę się doczekać drugiej części, która ma się pojawić jakoś w sierpniu <3. Gdyby nie fakt, że moją książkę pożyczyłam przyjaciółce, to już dawno byłaby tu soczysta recenzja, bo pozycja jest godna polecenia pod każdym względem – oryginalna historia, świetna akcja, ciekawi bohaterowie, zero nudy i masa emocji.







5.Plażowy piasek - książka, która byłą ciężka w czytaniu, a jej akcja ledwo się rozwinęła
50 twarzy Greya. Bez kitu… Wybaczcie, ale tu się nie rozpiszę. Co tak się niby wydarzyło? Był seks, trochę pejczy, seks, kawał liny, seks… A z akcji to tyle tylko, że się bawili w ping pong i schodzili i rozchodzili. Nosz Boże - widzisz i nie grzmisz! :/














6.Zielona trawka - bohater, który był pełen życia, sprawiał, że się uśmiechałaś
Wielu ich było ;) Ale w tej chwili mam w łepetynie Xemeriusa z Trylogii czasu. Cholera, ten demon-gargulec był komiczny, tylko czekałam, aż coś powie albo zrobi. Samą historię pamiętam jak przez mgłę, wiem że zakończenie było głupie, jednak Xemeriusa nie zapomnę ;). Trzy tomy pełne humoru demona zapewniły mi sporo śmiechu.




7.Arbuz - książka, która miała jakiś soczysty sekret
Dodaj napis
Oj i tu książka, którą pokochałam za oryginalność, czyli Córka dymu i kości napisana przez panią Laini Taylor. Tajemnica, jaką nieświadomie skrywa Karou, czyli Głowna bohaterka, powaliła mnie na kolana. Okej, od początku czułam, że nie jest zwykłą dziewczyną, ale nie spodziewałam się takiej historii po tej dziewczynie. Opowieść jest magiczna, pomysł nietuzinkowy, naprawdę, a bohaterowie stworzeni tak, że kibicuje się im z zapartym tchem. Ubolewam, że pierwsze 3 tomy wypożyczyłam, a nie zakupiłam, bo teraz muszę czekać na ostatnią część, a raczej drugą połowę trzeciego tomu. Serce pęknięte :<.










8.Kapelusz na słońce - książka osadzona w ogromnym wszechświecie
Pytanie brzmi, czy wszechświat rozumiemy jako gwiazdki i planety, czy jako ogół świata otaczającego bohaterów…  Jeśli myślimy o kosmosie, to jedynym co mi się kojarzy jest W ramionach gwiazd, o której już mówiłam ;). Nie przepadam za kosmicznymi książkami. Z kolei w drugim przypadku nie mam wątpliwości, wymieniam Śródziemie stworzone przez Tolkiena, czyli trylogię Władce Pierścieni oraz Hobbita. Ja wiem że to klasyka, że fenomen… ale czytając zasypiałam. Jakieś to było takie leniwe i powolne… A kiedy Bilbo dostał kamieniem w łeb i stracił przytomność na samym początku najważniejszej bitwy moja cierpliwość się skończyła. Jak można przemilczeć ogromną, krwawą bitwę?! Nie mniej jednak szanuje Tolkiena za świat, który stworzył, bo jest on niesamowity.






9.BBQ - książka, której bohater był opisany jako przystojniak


To jest akurat głupie, 90% bohaterów to ciacha. Ale może…. A znacie Aplikację (Lauren Miller)? North zdecydowanie był ładniutki, a do tego pomagał uratować świat, ludzie! Zabawny, indywidualista, barman, inteligentny… Inteligencja jest sexy, zwłaszcza zapakowana w takie ładne opakowanie :). Po przeczytaniu książki miałam wstręt do telefonu i komputera, kilka dni unikałam korzystania z nich na tyle, na ile to było możliwe. Autorka miała ciekawy pomysł, a w połączeniu z lekkim piórem zaowocowało to całkiem fajną historią wyróżniającą się na tle innych. 






----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------




To by było na tyle, jeśli chodzi o ten TAG ;). Mam nadzieję, że się Wam spodobał.  Nie chcę nominować konkretnych osób. Po prostu niech tag zrobi każdy, kto będzie miał na to ochotę ;)




A co u Was? Czytaliście którąś z tych książek? A może dopiero planujecie? Jakie byłyby Wasze odpowiedzi? 



Do zobaczenia w komentarzach :*


Quidportavi

11 komentarzy:

  1. Z wymienionych przez ciebie książek czytałam tylko "Wodospady cienia" (dialogi pomiędzy postaciami rozpierniczają system) oraz "Trylogię czasu" (ps: Xemerius pojawia się dopiero w 2-gim tomie), jednak obie bardzo mi się podobały i na długo pozostały w mojej pamięci. Obydwie autorki są jednymi z moich ulubionych, razem zajmują godne 3-cie miejsce na podium ;)

    Pozdrawiam serdecznie ^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzecie?? W takim razie kto zajmuuje dwa poprzednie? :P

      Usuń
  2. Z wymienionych przez Ciebie książek czytałam tylko trylogię Czasu i "Hobbita" ( swoją drogą "Hobbita" bardzo dobrze mi się czytało, lepiej od "Drużyny Pierścienia", która wciągnęła mnie dopiero pod koniec; ale i tak mam zamiar przeczytać całą trylogię "Władcy Pierścienia, bo to klasyka i chcę ją znać). Bardzo fajnie wykonany tag, nie na odwal tylko tak, że zachęciłaś mnie, np. do przeczytania "Wodospadów cienia".
    Ja zwykle robię tagi i LBA z obowiązku, no bo jak ktoś mnie nominuje, to głupio nie zrobić, ale jednak czasem ich nie robię ;)
    Pozdrawiam *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Hobbit jest "lepszy" od Trylogii i też mi się go lepiej czytało ;) jednak sama historia mi się dłużyła, brakowało mi akcji. To zapewne przez to, że najpierw widziałam film (wstyd i hańba ;<), w którym dopisano wątek Białego Orka i ogólnie urozmaicono te historię ;). Też chciałam przeczytać Trylogię ze względu na to, że to klasyka :p
      Dziękuję ;* Uznałam, że wszelkie nominację będę wykonywać, ale dopiero kiedy znajdę na tyle czasu, żeby je zrobić jak należy. Paradoksalnie one zajmują o wiele więcej czasu niż tekst, który sama sobie wybiorę. Recki i przemyślenia piszę jakoś tak płynnie, bez potrzeby sprawdzania jakichś drobiazgów i zastanawiania się dłużej niż kilka sekund, a tutaj skaczę po LC i szukam informacji, masakra :D
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
    2. Jak dla mnie nie ma żadnej hańby, jeśli najpierw obejrzy się film, a potem przeczyta książkę. Wiele książkoholików ma tą żelazną zasadę "najpierw książka, potem film", szczerze ja tam robię raz tak raz tak i nie czuję się z tym źle. To mój wybór. Wiele serii, np. "Niezgodną" czy "Więźnia Labiryntu" zaczęłam czytać dzięki filmowi. Choć przyznam, że ostatnio częściej sięgam najpierw po książkę, potem po film ;)
      A jeśli chodzi o "Władcę Pierścieni" to obejrzałam go pięć razy pod rząd ( kocham ten film i miałam na niego fazę) i dopiero potem przeczytałam "Drużynę Pierścienia" :D
      Pozdrawiam *.*

      Usuń
    3. Też na przemian zaczynam od książki albo filmu, a czasem nawet nie jestem świadoma, ze oglądam ekranizacje jakiejś książki,. Miałam tak np z Darami anioła czy Intruzem ;) A jeśli chodzi o Władcę Pierścieni, to jet to ulubiony film mojego taty, więc średnio raz na miesiąc leci u mnie w domu. Troszkę się już mi przejadł przez to :D
      Buziaki ;*

      Usuń
  3. Ojej, widać na tym blogu prawdziwe zamiłowanie do książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa, kocham Trylogię Czasu i Xemeriusa! Co do Greya, ciężko się nie zgodzić. Nadal nie rozumiem fenomenu zarówno książki, jak i filmu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Ember in the Ashes i już nie mogę się doczekać następnej części. Nie wiedziałam że wychodzi w sierpniu ale ta informacja od razu wywołała uśmiech na mojej twarzy! Mam małe pytanko :) Czy ta seria Wodospady cienia już się zakończyła? Bo chciałbym ją przeczytać ale nie widzi mi się czekanie potem na kolejny tom :D
    Pozdrawiam :)
    Nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sierpień to tak n 90%, bo czasami zdarza się, że przesuwają premiery w ostatniej chwili ;) Ale mm nadzieję, ze w tym przypadku tak nie będzie, bo aż mnie nosi z ciekawości co się stanie dalej <3
      Jeśli chodzi o cykl, czyli te główne tomy, to tak, zakończył się. Możesz spokojnie zacząć czytać, czekanie ci nie grozi :D Natomiast nie orientuję się w dodatkach, bo mnie nie interesowały, ale one nie mają wpływu na historię w sumie.
      Buziaki :*

      Usuń

Drogi Gościu!
Jeśli już tu trafiłeś, to zostaw po sobie ślad ;)
Proszę, najpierw przeczytaj, później skomentuj. Zależy mi na twojej SZCZEREJ opinii. ;)
Zaglądam do każdego, kto pozostawi po sobie trop w postaci komentarza, lub obserwacji ;)