środa, 6 maja 2020

Jakie tajemnice skrywają mroki powojennej przeszłości? | Płacz Marta Kisiel


Czołem, Smerfy!
Na pewnym etapie każdy czytelnik zyskuje takiego autora, po którego książki sięga w ciemno, bez zastanowienia. Dla mnie od kilku lat taką autorką jest Marta Kisiel, to też bez wahania zabrałam się za Płacz. Czy mi  się podobało? Kurde, to zdjęcie mówi chyba samo za siebie! A teraz pozwólcie, że opowiem Wam co nieco o książce, którą po prostu musicie przeczytać ;)

Są takie przygody, które zostają w człowieku na zawsze.
Są takie przygody, po których nie ma co zbierać.
Kiedy prawda o przeszłości, zamiast wyzwolenia, przynosi jedynie nową traumę, trzem pannom Stern pozostaje już tylko ucieczka od siebie nawzajem. Dopiero wołanie z zaświatów sprawia, że ścieżki dawnych przyjaciół spotykają się raz jeszcze. Czy tajemnicze zaginięcie sprzed wielu lat i dramatyczna wyprawa na ratunek Eleonorze zdołają na dobre scementować rodzinę? Czy też kolejna wyprawa w czasie dla wszystkich okaże się tą ostatnią?
Dramatyczna opowieść o podnoszeniu się z gruzów, osadzona w pełnej tajemnic i grozy scenerii Gór Sowich.*

Od początku: ta historia z buta wjeżdża i nie bierze jeńców. I tu drobna uwaga – jeżeli czytacie to w miarę na bieżąco, to podejrzewam, że nawet nie zauważycie tego skoku na głęboką wodę opowieści. Ja potrzebowałam około pięćdziesięciu stron, żeby sobie poukładać w głowie to co tu i teraz, z tym co w Toń i Nomen omen. Później już szło... no nie powiem, że gładko, bo telepało mną od emocji, ale po tych kilkudziesięciu stronach już wiedziałam kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, a więc mogłam w pełni czerpać przyjemność z lektury.

Wiecie co mi się podoba w tej serii? Chyba jeszcze nigdy nie zwróciłam na to uwagi, zupełnie nie wiem czemu, ale zwykle kiedy w książce pojawiają się bohaterowie paranormalni, to niemal zupełnie przyćmiewają tych „zwyczajnych” ludzi. Wiecie, jak są wampiry, to cała uwaga skupia się na nich, jak anioły, to to one kradną całe show. Równowaga gdzieś ginie. Tutaj mamy do czynienia z mieszanką wybuchową bohaterów paranormalnych (bo i psychopompy, i mojry, i wampiry) z bohaterami zwyczajnie nienormalnymi (no bo Dżusi, chociażby xD) i każdy dostaje swoje pięć minut. Nie ma ważnych i ważniejszych, wszystkim Marta Kisiel poświęciła swoją uwagę, każdemu nadała indywidualne cechy, które czegoś dodają do tej historii.

Nie chcę się rozwodzić nad każdą z postaci po kolei – robiłam to przy okazji recenzji poprzednich tomów (tutaj i tu ;)). Chcę wam tylko powiedzieć, że z tymi bohaterami nie sposób się nie zżyć, tacy są ludzcy, normalni w swojej nienormalności, tak barwni i zabawni. Mam wrażenie, że książki Kisiel stoją, oprócz wciągających historii i humoru, właśnie postaciami. O takich bohaterach aż chce się czytać... i bardzo nie chce się docierać do końca ich przygód.


Płacz to nie to samo, co lekkie i zabawne Dożywocie albo idealne (nie tylko) dla dzieciaków Małe Licho. Tu jest o wiele poważniej i mroczniej, bardziej tajemniczo. Ogromnie podobał mi się klimat tej historii. Im bardziej się w nią zagłębiałam, tym bardziej ją czułam, tym mocniej przeżywałam. Marta Kisiel raz jeszcze połączyła teraźniejszość z przeszłością, połączyła wydarzenia z czasów wojny w misterną sieć związków przyczynowo skutkowych, w którą wpadli bohaterowie, pomieszała szarą codzienność (która opisywana przez Ałtorkę** nie jest wcale a wcale szara!) z podróżami w czasie i cała masą bajerów nie z tego świata. Nie będę zdradzała zbyt wiele – to byłoby okropne z mojej strony. Musicie wiedzieć tylko, że podczas lektury Płaczu czuje się na plecach presję czasu goniącego bohaterów, martwi się o powodzenie ich  misji. Płacz zaskakuje czytelnika zwrotami akcji, fascynuje historycznymi wstawkami, rozbudza wyobraźnie niesamowitymi opisami, przyprawia o ciarki i nagłe rozluźnienie mięśni szczęki – efekt nadmiaru emocji ;).

Czy ja coś mówiłam o tym, że Płacz nie jest tak zabawny, jak Dożywocie? Wybaczcie, to przejęzyczenie było. Bo choć cała historia jest o wiele bardziej  dojrzała i poważna, to nadal pełno w niej humoru, tego cudownie kiślowego oczywiście. Dzięki temu ani przez chwilę nie jest zbyt ciężko ani topornie. Równowaga została zachowana, alleluja!

Kończąc, chcę tylko powiedzieć, że Kisiel ma w sobie coś z Mickiewicza - on miał totalnie wywalone na chronologię pisząc Dziady, a Ałtorka olała ją przy pisaniu tej trylogii. Dlatego nie powiem wam jak to czytać, żeby sobie niczego nie zaspoilerować, bo nie znam odpowiedzi na to pytanie. Jedno jest pewne – Płacz to tom trzeci, tego jestem pewna xD

Tak jak już pisałam, MUSICIE TO PRZECZYTAĆ. Niezwykły klimat, zaskakująca historia, przezabawni bohaterowie... Płacz to mieszanka wszystkiego, co powinna mieć w sobie dobra książka <3

Trzymajcie się ciepło i bądźcie  zdrowi!
Buziaki,
Ula ;*





*źródło: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4897452/placz
**tak, widzę to „ł” – ono nie znalazło się tam przypadkiem ;)

3 komentarze:

  1. Dałaś czadu z tą sesją! Książka oczywiście jest na liście "do przeczytania" ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tym, że autorka zachowała tu równowagę pomiędzy poszczególnymi elementami i też polecam!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu!
Jeśli już tu trafiłeś, to zostaw po sobie ślad ;)
Proszę, najpierw przeczytaj, później skomentuj. Zależy mi na twojej SZCZEREJ opinii. ;)
Zaglądam do każdego, kto pozostawi po sobie trop w postaci komentarza, lub obserwacji ;)