Wiecie co? Znów spartaczyłam. Czytając poprzedni tom po kilku
rozdziałach zapomniałam o robieniu notatek. Czytając Save you o nich nie
zapomniałam – ja po prostu nie miałam kiedy ich robić, bo nie mogłam się
oderwać od drugiej części trylogii napisanej przez Monę Kasten.
