Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erin BeatyPocałunek zdrajcy Erin Beaty recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erin BeatyPocałunek zdrajcy Erin Beaty recenzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 stycznia 2018

(chyba) Ciekawie o czystej nudzie | Pocałunek zdrajcy, Erin Beaty

Cześć Koty!
Szczerze? Nie wiem co napisać. Pierwszy raz od (bardzo) dawna mam problem z recenzją. Problemem nie są mieszane uczucia, nic z tych rzeczy. Ja doskonale wiem, co myślę o tej książce i mogłabym tę opinie zmieścić w jednym zdaniu. I to niekoniecznie złożonym. Pierwszy raz nie mam notatek z lektury. Mam jedynie rozmowy z Ewą (którą pozdrawiam i ściskam za to, ze próbowała mnie ratować w trakcie czytania) i to na tym, o czym w nich pisałam zamierzam bazować (ograniczywszy dozę sarkazmu i czarnego humoru do niezbędnego minimum, obiecuję). Z własnych obserwacji wiem, że recenzje książek nijakich są przeważnie nudne. Nie chcę wam tego robić. Mimo wszystko chciałabym, abyście czerpali przyjemność z czytania moich tekstów… więc pozwolę sobie na odrobinę zabawy przy tej recenzji. Mi to ułatwi pisanie, a wam (taką mam nadzieję) umili czytanie o Pocałunku zdrajcy autorstwa Erin Beaty. Jesteście gotowi? Ząbki umyte, pasy zapięte? No to jedziem!