Hej Rybki!
Nadszedł ten dzień. Pierwszy września. Co niektórym skończyło się
leniuchowanie. Ja na szczęście mam jeszcze miesiąc laby ale za to od
października zacznie się wspinanie pod górkę zapewne nieporównywalnie gorsze
niż szkoła. Póki co jednak cieszę się ostatnimi tygodniami wolności i
przychodzę do was z lekkim postem, w którym przedstawię wam (tak bardzo
tematycznie) siedem książek (niech to będzie taka szczęśliwa siódemka :D),
które łączy jeden wspólny czynnik – szkoła. Występuje ona w każdej z nich w
nieco inne formie, raz tej przyziemnej, raz magicznej, czasami jest nazwana
akademią, ale kluczem niech będzie to, że bohaterowie każdej z wybranych przeze
mnie serii/powieści muszą się uczyć i znają się między sobą właśnie z takiej
czy innej „szkoły”. No to co, zaczynamy? ;)
